Archiwum - sierpnia 2016

LEKKOATLETYKA na 3+ w Rio

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: igrzyska olimpijskie, lekkoatletyka, rio
31. sierpnia 2016 14:03:00

   Dlaczego taka słaba ocena i gorsza troszkę od kajakarstwa? Dlatego, że liczono na więcej medali w przypadku Królowej Sportu. Na kajakarstwo i lekkoatletykę liczy się na każdych Igrzyskach Olimpijskich. Rio przyniosło 3 medale każdego koloru i najbardziej medalodajna dyscyplina w historii polskich występów na Igrzyskach ma w dorobku już 54 medale. 23 złote, 18 srebrnych i 13 brązowych. Ateny, Pekin i Londyn, czyli Igrzyska gdzie cała polska kadra zbierała plon w postaci 10 medali, przyniosły w lekkoatletyce solidarnie po 2 medale. Więc w Rio postęp jest, bo są 3... Od Atlanty, czyli od 1996 roku zawsze jest złoto. Tyle, że w Rio była szansa nawet na 5 czy 6 medali.

 

Jeszcze małe sprostowanie dotyczące lekkoatletyki. W Memoriale Kamili Skolimowskiej Tomka Majewskiego przerzucił Walsh, ale to się nie liczy, bo przecież Tomek miał ten ostatni konkurs w swojej karierze wygrać i w telewizji po pchnięciu Walsha wyświetliła się jedynka, a potem kończył Tomek i też się wyświetliła jedynka. Stąd moja pomyłka... Oczywiście Tomek wystąpi w tym roku jeszcze w trzech zawodach, ale już nie w kraju...

I nie wiem co mi przyszło do głowy z tym Londynem. Ostatni mityng Golden League odbył się oczywiście w Paryżu, a nie Londynie. W Londynie był wcześniej w tym roku przed Igrzyskami. W Londynie też odbyły się Igrzyska w 2012 roku i tam też będą w przyszłym roku MŚ w lekkoatletyce. Za dużo tego Londynu stąd moja pomyłka w tekście.

 

Nasza Królowa Sportu dawno nie była tak silna jak w ostatnim czteroleciu. Stąd większe oczekiwania medalowe w Rio. Na ME 12 medali i wygrana klasyfikacja medalowa. To pokazało, że jest moc i że forma idzie w górę przed Igrzyskami. Rok temu najlepsze MŚ w historii polskiej lekkoatletyki i aż 8 medali. Wiadomo, że Igrzyska rządzą się swoimi prawami, są co 4 lata, więc jest większa presja i stres. Liczba tytułów, medali, plony z MŚ i ME nie mają aż takiego przełożenia. Cały świat się zawsze zbroi na Igrzyska i o medale jest trudniej. Jednak te 3 krążki i tylko jedno złoto to troszkę za mało. Ja marzyłem o powtórce z Sydney gdzie były 4 złote medale. W Rio mieliśmy takich trzech murowanych kandydatów do złota, czyli miotacze. Małachowski, Włodarczyk i Fajdek. Kolejnym faworytem do medalu był Adam Kszczot. I już mamy 4 medale. Liczono na tyczkarzy, którzy ostatnio z imprez rangi mistrzowskiej przywożą medale. Może ktoś w kuli powalczy o medal? Oprócz Fajdka i Małachowskiego startowali też mocni Urbanek i Nowicki. Skakała też wzwyż Kamila Lićwinko. Sztafeta kobiet i mężczyzn na 400 metrów... Suma sumarum jednak za dużo było wpadek. Były też blaski jak występy Marii Andrejczyk, Ewy Swobody czy Joasi Jóźwik. Młode pokolenie pokazało swoją moc, siłę, pozytywną energię, przebojowość, uśmiech, radość, rezolutność. O przyszłe sukcesy lekkoatletyki nie ma się co martwić. Starzy mistrzowie odchodzą, ale nie zostawiają pustki. Są już następne młode gwiazdki, które mają szansę stania się gwiazdami. Sztafeta pokoleń przebiega prawidłowo.

 

Były też jednak niemiłe zaskoczenia stąd ocena tylko 3+. Jeżeli lekkoatleci przywieźliby 3 złote medale i powiedzmy jeszcze 2 z innego kruszcu to występ byłby na 5. Bo to by odzwierciedliło siłę i potencjał tej dyscypliny. Na to zasługiwali lekkoatleci, lekkoatleci i PZLA. Takie potwierdzenie, że jest super, bo tak naprawdę jest, ale teraz o wpadkach i pechu...

 

Najbardziej zawiódł bez dwóch zdań Paweł Fajdek, który 79 metrów powinien rzucać o 3 w nocy po wstaniu z łóżka. Eliminacje to był szok i niedowierzanie. To nie był Polak w tym kole. Jakaś zjawa, nocny koszmar. Jego ciało i myśli opanowały demony Londynu... Pewny złoty medal zamienił się w brak awansu do finału... To był cios o poranku w Rio.

 

Następnie Piotr Małachowski. Ten facet ma innego pecha na Igrzyskach. Fajdek nie może wejść do finału, a Piotrek nie może zdobyć tytułu mistrza olimpijskiego przez braci Hartingów. Fatum, klątwa? Współczułem mu z całego serca jak młodszy Harting odebrał mu ostatnim rzutem złoty medal. Już witał sie z gąską... I tak właśnie z planowanych złotych medali najlepsza okazała się tylko mistrzyni nad mistrzyniami w swoim fachu ANITA WŁODARCZYK, a panowie zawiedli...

 

Nie można nie wspomnieć też o Adamie Kszczocie. Wicemistrz świata z Pekinu odpadł w półfinale. Był taki naładowany, taki luźny. W eliminacjach frunął, a w półfinale na ostatnich 100 metrach, które są jego bronią największą nogi odmówiły posłuszeństwa tak jak Fajdkowi ciało. Sam w to nie wierzył, że tak osłabł na finiszowych 100 metrach. Kolejne rozczarowanie i taki cios...

 

Następne rozczarowania były oczywiście mniejszego kalibru, bo tu liczyliśmy na jakiś medal, ale nie mieliśmy jakichś wielkich oczekiwań. To nie byli pewniacy, ale mogli namieszać. Tu nikt nie liczył jak w przypadku Fajdka czy Małachowskiego na złoto, czy na medal Kszczota.

Lisek i Wojciechowski to medaliści MŚ z Pekinu. Sobera to mistrz Europy. Trójka muszkieterów. Najbliżej był Lisek, bo zajął 4 miejsce. Trzeba było jednak skakać naprawdę wysoko. Wojciechowski nie wszedł do konkursu, a Sobera zajął dalsze miejsce. Na pewno lekkie rozczarowanie. Każdy z nich mógł stanąć na podium, a nie stanął żaden.

Kulomioci. Też trójka. Silny skład z podwójnym mistrzem olimpijskim Tomkiem Majewskim i rekordzistą oraz mistrzem świata juniorów Bukowieckim Konradem. Do tego obiecujący Michał Haratyk. Tomek kończy karierę i swoje już zrobił. Na pewno chciał pchnąć ponad 21 metrów. Konrada było stać na więcej, ale to jeszcze gorąca, młoda krew i wylatywał z koła. Innego konkursu się spodziewaliśmy. Michał nawet nie wszedł do dwunastki. Na pewno też jakieś rozczarowanie.

Kto jeszcze zawiódł? Robert Urbanek, bo nawet nie wszedł do finałowej dwunastki rzutu dyskiem, a to przecież brązowy medalista MŚ. Angelika Cichocka, która miała jakieś poważne problemy zdrowotne i chyba też jakieś inne o których nie wiemy, a przecież w Amsterdamie wygrała ME. Kamila Lićwinko, która miała ogromne szanse na medal, bo rywalki skakały nisko, ale była ona bardzo spięta w finale. W eliminacjach zresztą też... I chyba sztafeta kobiet 4x400 metrów. Dziewczyny fajnie biegały indywidualnie, genialnie w półfinale i zabrakło mocy w finale... To samo panowie z tej samej sztafety. Czy Wojtek Nowicki mógł więcej zdziałać? On wie, że tak. Ja też to widziałem po eliminacjach. Świetny technicznie, luźny. Niestety sędziowie mieszali i chłopak się pogubił. Konrad też się kłócił z sędziami o spalone pchnięcia podobnie jak Wojtek o spalone rzuty. Tyle, że Wojtek miał 6 prób i w końcu się poukładał w głowie w ostatnim rzucie. Jestem przekonany, że jakby nie spalił pierwszej próby walczyłby o złoto. 79 metrów było absolutnie w jego zasięgu stąd taki bardziej niedosyt niż rozczarowanie.

 

A teraz BLASKI, bo przecież kadra lekkoatletów liczyła około bodajże 70 osób więc była najliczniej obsadzoną dyscypliną w polskim wykonaniu w Rio.

 

JOASIA JÓŹWIK - genialny występ, życiówka i 5 miejsce. Tak się startuje jak jest się w formie. Fajnie, że biegasz Joasiu na 800 metrów, bo tam mało coś płci pięknej... Jest dużo płci takiej niezbyt pięknej, że tak to ujmę dyplomatycznie.

MARIA ANDREJCZYK - absolutne odkrycie. Kto o niej słyszał przed Rio? A kto jej nie zna po Rio? Zaszokowała świat i rywalki tym rzutem w eliminacjach. Magiczny rzut. W finale te 2 cm, ale widocznie jeszcze za wcześnie na medal olimpijski. Chorwatka i Maria będą rządzić w tej konkurencji gdzie na czele są weteranki jeszcze... W tym Spotakova, której trzeba dokopać...

EWA SWOBODA - srebrna medalistka MŚ juniorek po prostu sobie pobiegła. Jakie to jest piękne... Bawiła się tym startem. Na finał jeszcze nie czas wielkiej imprezy, ale spokojnie. To wielki talent. Taka sympatyczna śmieszka:)) Ach te nasze piękne, młode dziewczyny:)) Patrzenie na ich uśmiechy, radość, luz oraz słuchanie wypowiedzi to sama rozkosz dla oczu i uszu.

SOFIA ENNAOUI - co za charakter, co za ambicja, co za wola walki tej młodziutkiej dziewczyny. Ma geny marokańskie więc uważajcie rywalki. Ten finisz w półfinale i upadek za metą. Świetna forma, świetne bieganie. Serce rośnie jak się obserwuje takie starty.

MARCIN LEWANDOWSKI - osobiście uważam, że większy talent ma Kszczot, ale nie można odmówić Marcinowi świetnego przygotowania do Igrzysk. Zrobił co mógł i zajął 6 miejsce. Marzył o medalu, ale jest w tej ścisłej światowej czołówce. Jedyny Pan, który zrobił swoje na Igrzyskach. Nie ma się czego wstydzić.

 

Tak w skrócie to tyle o występach lekkoatletów i lekkoatletek. W następnym wpisie podsumuję występy każdego z osobna i dodam indywidualne, całkowicie subiektywne oceny. Jedni przyjechali po zwycięstwo, inni po medale, następni po walkę o miejsce punktowane. Byli tez tacy co przyjechali po życiówkę. Zrobić życiówkę na tak wielkiej imprezie to naprawdę jest osiągnięcie. Nieważne jakie to miejsce da. I pojechali też zawodnicy młodzi, którzy mieli nabrać doświadczenia i poczuć atmosferę Igrzysk, żeby w Tokio już walczyć o medale. Niektórzy z nich zaskoczyli bardzo pozytywnie.

 

KAJAKARSTWO na 4= w RIO

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: igrzyska olimpijskie, kajakarstwo, rio
29. sierpnia 2016 22:59:00

   Zastanawiałem się gdzie umiejscowić kajakarstwo. Przed lekkoatletyką czy za? Gdyby kajakarze i kajakarki przywieźli znów jeden medal z Igrzysk to pierwszeństwo miałaby lekkoatletyka. W lekkoatletyce były 3 medale, a ostatnio Królowa Sportu na Igrzyskach wrzucała solidarnie po 2 medale. Kajakarstwo wrzucało jeden medal, a w Rio wrzuciło dwa. Wioślarstwo zaprezentowało się najlepiej w Rio ze względu na 7 miejsc w ósemce, złoto i brąz. Potem oddałem należne miejsce kolarstwu, które też dało 2 medale i miejsca punktowane. Wspomniałem też o zapasach, które dorzuciły jeden krążek, ale szału tam nie było jeżeli chodzi o resztę olimpijczyków. Lekkoatletykę umieszczę na 4 miejscu w tej hierarchii dyscyplin w których polska reprezentacja olimpijska spisała się najlepiej w Rio. Ustąpią miejsca kajakarstwu gdyż tam było za dużo niemiłych niespodzianek. Oczywiście w kajakarstwie też takowe były o czym napiszę. Ostatni raz kajakarze przywieźli 3 medale z Sydney w 2000 roku. Z kolejnych trzech Igrzysk kajakarstwo dało po jednym medalu. Ciekawe jest to, że od Sydney medal zdobywa osada K-2 na 500 metrów. To są 5 kolejne Igrzyska w których dwójka kajakowa pań na 500 metrów dorzuca medal. Najpierw były to panie Sokołowska i Pastuszka w Sydney i Atenach, potem Konieczna z Mikołajczyk w Pekinie, a w Londynie i Rio znów Mikołajczyk, ale z Nają. Na Panie w dwójce kajakowej można liczyć od 16 lat co 4 lata począwszy od 2000 roku. W Rio swoje wypływała w końcu na Igrzyskach Marta Walczykiewicz. Co mają wspólnego kolarstwo i kajakarstwo? Obie dyscypliny nie mają w historii polskiego olimpizmu złotego medalu. W Rio znów na to liczono czy to w przypadku Rafała Majki czy Marty Walczykiewicz, a może pary Mikołajczyk/Naja czy Majki Włoszczowskiej. W gronie dyscyplin przynoszących Polsce na Igrzyskach najwięcej medali kajakarstwo plasuje się na 6 miejscu. Dzięki dwóm krążkom w Rio jest ich już 20 i żadnego złotego nie ma nadal... Jakiś postęp natomiast jest, bo w Rio były dwa medale, a nie jeden jak ostatnimi czasy. Konkurujący wioślarze znów okazali się lepsi. I nie chodzi nawet o złoty medal, ale miejsca w finałach A czy ósemkach. W kajakarstwie w Rio mimo dwóch medali było za dużo niemiłych niespodzianek. Dlatego ocena taka mało spotykana, czyli 4 na szynach... Ale po kolei... Od najlepszych występów do najgorszych. Na wstępie dodam, że dwa medale to były jedyne miejsca polskiego kajakarstwa w finałach A... A wystawiono osady jeszcze w 7 konkurencjach. Ta liczba szczęśliwa się jednak nie okazała... Tylko dwóm medalom i Paniom kajakarstwo zawdzięcza, że jest przed lekkoatletyką w Rio... Bo tak to występ nie można zaliczyć do udanych. Honoru broniła dwójka kajakowa niezawodnych Pań i solistka Marta Walczykiewicz. Do reszty jest sporo zastrzeżeń. Coś to nasze kajakarstwo, które ma tyle sukcesów na Igrzyskach tego nie potwierdza niestety... Z czego śmieją się zapewne wioślarze od 2004 roku:)) Wioślarstwo przywozi z 5 ostatnich Igrzysk 4 złote medale, a kajakarstwo z 3 ostatnich Igrzysk po jednym medalu i w tym żadnego złotego... W Rio nastąpiło przełamanie passy jednego medalu i są DWA. Lepsze dwa rydze niż jeden rydz. Może 21 medal w Tokio będzie złoty dla kajakarstwa?...

 

SREBRNY MEDAL - MARTA WALCZYKIEWICZ (K-1 200m.), ocena 5+

 

Uff... Wszyscy odetchnęli i Marta też. W końcu wszystko poszło tak jak powinno. Marta była jedną z faworytek do medalu. W Londynie też była... Tam nie udźwignęła tej presji oczekiwań związanych z jej startem i zajęła 5 miejsce. W Rio na szczęście przed startem w finale pomagały jej zwierzęta, które tak kocha. Ptaszek usiadł na łódce, wpadła rybka, był jakiś pajączek... Pajączek też przyniósł szczęście innej osadzie i zdaje się, że wioślarskiej:)) Natura oprócz dusz zmarłych pomaga naszym sportowcom. I bardzo dobrze. Wszelka pomoc jest wskazana. Dzięki zwierzątkom Magda była bardzo spokojna przed sprinterskim finałem. Aktualna wicemistrzyni świata wygrała i eliminacje i półfinał. W finale czekała jednak ta nieszczęsna Nowozelandka Carrington... Popłynęła fenomenalnie i Marta nie miała żadnych szans. Jak na 200 metrów to była spora przewaga na mecie. Marta popłynęła po swoje, czyli po srebro. Widać było, że jest mocna po eliminacjach i półfinale, ale w finale ważna jest też głowa, która w Londynie zawiodła. W Rio głowa i myśli poradziły sobie z presją. Marta przyjechała tu po medal i osiągnęła cel. Widocznie na jednych Igrzyskach trzeba zapłacić takie frycowe, żeby osiągnąć sukces na kolejnych. Czytaj to Pawle Fajdku. W Tokio wygrasz:))

 

BRĄZOWY MEDAL - BEATA MIKOŁAJCZYK, KAROLINA NAJA (K-2 500m.), ocena 5-

 

Co tu dużo pisać. Eksportowa dwójka kajakowa. I to nieważne w jakim zestawieniu. Medal od Sydney 2000 roku gwarantowany. Czy to Sokołowska z Pastuszką, czy Konieczna z Mikołajczyk, czy Mikołajczyk z Nają. Dla niezniszczalnej Beaty to już 3 medal olimpijski. Dla Karoliny drugi brązowy. Wszystko poszło zgodnie z planem. W eliminacjach puściły Węgierki, w półfinale wygrały, a w finale uległy Niemkom i Węgierkom też zgodnie z planem jak cztery lata wcześniej. Płynęły mocno od początku, ale w końcówce osłabły. Brązowy medal był jednak niezagrożony. Zrobiły swoje i po takim dniu na torze Lagoa, a był to 16 sierpień i pierwszy dzień finałów ostrzyliśmy sobie zęby na więcej. Pierwszy dzień finałów i dwa medale. Będzie się działo. Liczyliśmy przecież na czwórkę kobiet na 500m. z trzema medalistkami w składzie... Niestety kolejne dni przyniosły tylko rozczarowania i niemiłe niespodzianki... Panowie też się nie dostosowali do poziomu Pań.

 

Przechodzimy do rozczarowań. Na te dwa medale liczyliśmy, ale mieliśmy apetyty na więcej. Okazało się, że pozostałe 7 osad nie wpłynęło nawet do finałów A, czyli do czołowej ósemki Igrzysk. Emocji już na torze Lagoa nie było... Były w eliminacjach i półfinałach, ale przeżywaliśmy niemiłe chwile, bo nie zwieńczone finałami i bezpośrednią walką o medale, a obserwowaliśmy na spokojnie tylko finały B, a niektóre osady nawet tam nie wpłynęły. Tor Lagoa dał Polsce 4 medale w Rio i widocznie Chrystus obserwujący zmagania więcej dać nie chciał miłych chwil. No to wkładam wielką łyżkę dziegciu do medalowego miodu z pierwszego dnia finałów kajakowych...

 

9 miejsce - Mikołajczyk/ Naja/ Walczykiewicz / Dzieniszewska (K-4 500m.), ocena 2=

 

To największe rozczarowanie w kajakarstwie w Rio. Wygrały dziewczyny co prawda finał, ale B... Nie o to chodziło. Do czwórki kobiecej przylgnęło fatum czwartych miejsc. Zawsze czegoś zabrakło do medalu. W Rio miało nastąpić przełamanie i dziewczyny miały pójść za ciosem. Trzy z nich już miały zdobyte medale w Rio. Zrobiły swoje i w tym występie miały to pięknie wszystko spiąć. Bardzo liczyliśmy na medal dziewczyn w tej konkurencji. Szczególnie, że były w wielkiej formie. Dlaczego nie wyszło i doszło do swego rodzaju dramatu? W eliminacjach dopłynęły spokojnie na drugim miejscu puszczając Białorusinki. Tym samym nasze Panie musiały popłynąć w półfinale. Wydawało się, że kontrolują sytuację. Wystarczyło przypłynąć na trzecim miejscu. Odpłynęły Niemki i Kanadyjki... Chyba zbytnia pewność siebie i oszczędzanie sił na finał zgubiło dziewczyny. Takie sportowe szachy i kunktatorstwo. Za późno spostrzegły, że Brytyjki mocno zaatakowały na końcówce i Polki nie zdążyły się zebrać... Szok i niedowierzanie i 4 miejsce nie dające miejsca w finale A. Nawet trener był w szoku jak to się mogło stać. Bardzo duży zawód, ale i tak bywa w sporcie jak się oszczędza za bardzo siły i myśli się, że już się wita z gąską. Miała być walka o medale. Może o brąz, może o srebro, a może o złoto. Tymczasem oglądaliśmy czwórkę w finale B jak spokojnie wygrywa. Nie zajęły czwartego miejsca znów więc może bały się tego fatum i postanowiły wygrać sobie finał. I wygrały. Tyle, że B, a oznaczało to 9 miejsce w Igrzyskach...

 

9 miejsce - Kudła/ Kamiński (C-2 1000m.), ocena 2-

 

Czy tu liczyliśmy na medal? Pewnie nie, ale na powalczenie w finale A o jak najwyższe miejsce na pewno tak. W końcu w tej dyscyplinie sportu jesteśmy jedną z potęg więc od każdej osady trzeba wręcz wymagać kwalifikacji do finału A i przynajmniej miejsca w ósemce. Walki o medal, a jak nie da rady to o miejsce w szóstce. Tym bardziej, że ciężko było nie awansować w tej konkurencji do finału A. Z półfinału gdzie startowali biało-czerwoni awansowały 3 kanadyjki z pięciu. Miała być formalność, a tymczasem panowie zajęli dopiero 4 miejsce i w nagrodę awansowali do finału B gdzie rywalizowali z kanadyjkarzami z Mozambiku. Nasi wygrali oczywiście finał B... Kolejny zawód. I nie ostatni w wykonaniu kajakarzy, kajakarek i kanadyjkarzy. Przechodzimy płynnie dalej...

 

9 miejsce - Tomasz Kaczor (C-1 1000m.) i 22 miejsce (C-1 200m.), ocena 2

 

Liczyliśmy na finał A przynajmniej w jego koronnej konkurencji na 1000 metrów. Zawiodła taktyka. Panie z czwórki płynęły za spokojnie w półfinale i za to zapłaciły, a Tomek niepotrzebnie walczył do końca w eliminacjach z Niemcem Brendelem, który nazajutrz wygrał finał A. Stracił nasz zawodnik sporo sił i zabrakło ich w półfinale w którym przypłynął na dalszym miejscu. Jakby puścił Niemca byłby awans do finału co pokazał wygrywając swobodnie finał B. Uzyskał tam czas, który w finale A dałby brązowy medal... W jednym dniu są eliminacje i półfinały i trzeba umiejętnie ocenić rywali i oszacować swoje szanse i siły. Tomek wypłynął się w eliminacjach co i tak nic nie dało, bo do finału A awansował Niemiec. Nie zregenerował się Kaczor i pary zabrakło w półfinale, a finał B pokazał, że mógł walczyć nawet o medal.

 

Startował jeszcze Tomek w sprincie na 200 metrów. Tak na otarcie łez. I na to otarcie za długo nie popływał, bo tylko w eliminacjach gdzie zajął odległe miejsce. 22 na 25 startujących kanadyjkarzy. Kompletnie nie wyszedł mu ten start olimpijski jak pozostałym kajakarzom i kanadyjkarzom...

 

12 miejsce - Ewelina Wojnarowska (K-1 500m.)

 

Po cichu liczyliśmy na udany występ Eweliny i walkę o medale. Nie była jednak w formie w Rio. Na MŚ zajęła 4 miejse w tej konkurencji. Tu jednak z dyspozycją nie trafiła wyraźnie. Być może popełniła ten błąd co Tomek Kaczor. Za mocno popłynęła eliminacje gdzie zajęła 2 miejsce. W półfinale popłynęła 7 sekund wolniej i ledwo awansowała do finału B... Źle oceniła swoje siły w tym dniu na torze Lagoa. Uzyskała 15 czas półfinałów. W finale pocieszenia, który pocieszyć nie mógł zajęła miejsce czwarte... I czwórka kobiet i Kaczor i Kudła z Kamińskim i Ewelina mieli walczyć w finałach A. Kto wie czy z tego nie mielibyśmy kolejnych 2 medali. Z pewnością emocji by było co niemiara, a tak emocji nie było żadnych i w milczeniu obserwowaliśmy wygrane finały pocieszenia myśląc co by było gdyby...

 

14 miejsce - Rafał Rosolski (K-1 1000m.)

 

Powtórka z rozrywki, czyli brak awansu do finału A i tym razem 6 miejsce w finale B.

 

Paweł Kaczmarek (K-1 200 m.)

 

Młody chłopak, który odpadł w eliminacjach. Nie oczekiwano nic wielkiego i nic też się nie zdarzyło. Był, popłynął, odpadł...

 

Polska potęgą w kajakarstwie jest od wielu lat. Świetne warunki do treningów. Piękny tor na Malcie w Poznaniu. Dużo klubów kajakarskich. Worki medali przywożone z ME, MŚ, PŚ. Również przywożone pierwsze miejsca. Na Igrzyskach jednak nie idzie wyraźnie. Brak złotego medalu w historii, a ostatnio dorzucanie do worka medali jednego medalu. I to zasługa tylko i wyłącznie pań z kajakowej dwójki. Dobrze, że w Rio Marta stanęła na wysokości zadania, bo pozostałe 7 łódek zawiodło. Jedne bardziej, inne mniej. Na pewno nie tego oczekiwano. Kajakarstwo wystawiło osady w 9 konkurencjach i tylko dwóm udało się osiągnąć finały A, czyli czołową ósemkę. Przypomnę, że w wioślarstwie finał A liczy sześć osad. Chyba ta ocena 4= jest troszkę na wyrost... Na zachętę przed Tokio. Niby udało się wypływać 2 medale, ale nic pozatym. Emocje pozytywne skończyły się w pierwszym dniu finałów na torze Lagoa... A miało być tak pięknie... Było prawie jak zawsze, czyli o jeden medal więcej i to jedyny pozytyw.

Nie samym Rio człowiek żyje... A co się dzieje po Igrzyskach?

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: lekkoatletyka, piłka nożna, tenis ziemny
29. sierpnia 2016 12:05:00

Rio za nami i można tylko przyglądać się wszystkiemu i analizować występy już na chłodno i bez emocji, ale przecież życie jak i życie sportowe nie znosi próżni. Minął tydzień od Igrzysk i dzieje się sporo.

 

LEGIA W LIDZE MISTRZÓW

 

W trakcie Igrzysk w Rio Legia rozegrała pierwsze spotkanie na wyjeździe z irlandzkim Dundalk. 2:0 i wydawało się, że w rewanżu będzie spokojnie, a jednak nie było. Na szczęście udało się i po 20 latach będzie można obserwować mistrza Polski w tej elitarnej lidze. Oby to nie było ostatni raz, bo UEFA zmieni zasady kwalifikacji i dla tych maluczkich zostanie mniej miejsc... Forowane będą kluby z najsilniejszych lig, które nie będą brać udziału w kwalifikacjach. Ostateczny format tych zmian nie jest jednak jeszcze znany, a wejdą te zmiany od sezonu 2018/2019 więc przyszły sezon w LM będzie rozgrywany na tych samych zasadach co ten.

Dla klubu taki awans to potężny zastrzyk pieniędzy i szansa na odjechanie rywalom w lidze przez kilka sezonów. Marketingowo Legia wylosowała świetnych rywali. Nikt przy zdrowych zmysłach nie łudzi się, że sportowo Wojskowi coś mogą zwojować w tej grupie. Jakoś przeszli te rundy kwalifikacji w dużej mierze dzięki Nikoliciowi. W lidze wczoraj odniesione dopiero drugie zwycięstwo, ale najważniejszy był awans do Champions League. Real Madryt, Borussia Dortmund, Sporting Lizbona. W tej grupie można nie zdobyć żadnego punktu. Ciężko nawet bramkę będzie strzelić. Może Nikolic da radę... Pazdan znów się spotka z Cristiano... 20 lat na to czekali kibice przy Łazienkowskiej. Mecze u siebie będą wielkimi jesiennymi świętami. Będzie co oglądać i będzie można porównać poziom polskiej kopanej ligowej do poziomu czołowych klubów z czołowych lig europejskich.

 

LIGA EUROPY bez naszych drużyn...

 

48 zespołów. 12 grup. Niewiele zostało krajów, które nie miały swojego uczestnika w LE. W tym sezonie niektóre ligi mają po czterech przedstawicieli, niektóre po trzech. Azerbejdżan ma dwa zespoły, Izrael też dwa. Swoją drużynę ma też Kazachstan, czyli przyszły rywal naszej kadry piłkarskiej w eliminacjach MŚ. Symptomatyczne jest też to, że nasze drużyny w kwalifikacjach odpadają z kim popadnie. Grała Cracovia, Zagłębie i Piast. Rywale, którzy pokonali nasze drużyny nie awansowali do rozgrywek grupowych LE. To świadczy o słabości polskiej ligi. Jest ona produktem Canal+, ale poziom pozostawia wiele do życzenia. Liga Europy jest fajnym pomysłem UEFA. Dużo drużyn. Grupy czterozespołowe. Średniacy i maluczcy mogą zmierzyć się z przedstawicielami silniejszych lig. Bonusem jest też to, że zwycięzca tegorocznej LE zagra w przyszłym sezonie w fazie grupowej LM. Nasza liga ma natomiast tylko jednego przedstawiciela w rozgrywkach europejskich i jest to Legia w LM. Troszkę za mało. Co zrobić jednak jak w eliminacjach polskie drużyny są eliminowane i nieważne czy to znany klub czy nieznany. Już nie ma znaczenia rywal i z jakiej ligi jest. Nasze drużyny ligowe mogą przegrać z każdym... Np. Turcy mają 4 zespoły w LE... A u nas nie ma kto zbierać punktów do rankingu i dlatego polskie drużyny coraz szybciej zaczynają kwalifikacje. Z tymi punktami też mają nastąpić jakieś zmiany, ale naszym klubom to niewiele pomoże...

 

ORŁY NAWAŁKI W GAZIE

 

Na szczęście nasi najlepsi piłkarze grają poza granicami kraju gdzie mają możliwość rozwoju swojego talentu. Dzięki temu nasza reprezentacja pod wodzą Nawałki gra jak z nut. Ledwo zaczął się sezon ligowy w najmocniejszych ligach, a już Robert Lewandowski strzelił hat-tricka w pierwszej kolejce Bundesligi. Łukasz Teodorczyk szaleje w barwach Anderlechtu, polscy bramkarze na Wyspach bronią rzuty karne. Milik przechodzi do Napoli i strzela dwie bramki Milanowi w debiucie. Dwójka naszych najlepszych napastników robi swoje. I bardzo dobrze, bo niedługo misja w Kazachstanie. O kadrę w przeciwieństwie do naszej ligi i gry Legii w LM martwić się nie trzeba. Grupa eliminacyjna do MŚ jest bardzo wyrównana i tu wszyscy będą gubić punkty. Nie ma jakiegoś zdecydowanego faworyta i zdecydowanego outsidera. Myślę, że jest to gorsza grupa od tej z eliminacji do ME. Rumunia, Dania, Czarnogóra, Armenia i wspomniany Kazachstan. Już wyspiarze ślamazarni i słabi technicznie byli lepszymi rywalami. I najlepiej jest wygrać grupę oczywiście, żeby nie grać w barażach. Tyle, że nasza drużyna narodowa jest pewna swoich umiejętności, jest w niej duch i zgranie, jest szkielet, jest silna, podstawowa jedenastka. Adam ma łeb na karku to coś zawsze wymyśli. Będzie dobrze, bo drużyna jest świadoma swoich możliwości.

 

ISIA ZNÓW WYGRYWA

 

Agnieszka Radwańska w śpiewającym stylu wygrała turniej w New Haven. To drugie jej zwycięstwo w tym roku. Igrzyska jej nie poszły, bo ona po prostu Igrzysk nie lubi. Była w formie przed Rio i jak widać jest i po... Widocznie nie każdy jest tak przywiązany do barw narodowych jak Portorykanka Puig, Argentyńczyk Del Potro czy Serb Djokovic. Jakie to słabe jest przecież... Grać dla medali, a nie dla kasy. Bezsensu w ogóle. W Katowicach przypomnę Agnieszka też nie wystartowała, a wszyscy na to liczyli. Lada chwila startuje US Open i pewnie znów eksperci mają nadzieję na super występ Radwańskiej. Ona jednakże nigdy tu nie była nawet w ćwierćfinale. Zaczyna się jej okres, czyli końcówka sezonu i turnieje w Azji. Najważniejsze turnieje sie skończą i wtedy nadchodzi czas dla Isi. Każdy orze jak może. Nie deprecjonuję jej osiągnięć i zwycięstwa w New Haven, ale nie ma się czym podniecać. Była świeża po Rio przecież. Świeżuteńka... Zwycięstwo cieszy i to odniesione w wielkim stylu, ale to tylko turniej w New Haven... Podprowadzający pod US Open. Tutaj zagrają wszystkie Panie, które odpoczywały po turnieju w Cincinnati. Agnieszka dobrze zrobiła, że grała w New Haven, bo przecież nigdy nie awansowała do ćwierćfinału US Open. Zawsze będzie można się wytłumaczyć, że grała dwa turnieje pod rząd i nie starczyło sił na US Open. Można też będzie powiedzieć jak w Rio, że korty nie pasowały, że za mało czasu na aklimatyzację, że w ogóle po co ja tu przyjechałam? Przecież nie chciało mi się... Ale co by powiedziały na to media... Przyjadę i poodbijam z Chinką lobami zza lini końcowej, potem zagram z Łukaszem mikścika i ulotka:)) Jeszcze jedno. Któraś z trzech Pań, czyli Kerber, Muguruza albo Radwańska mogą zdetronizować Serenę Williams i zostać liderką rankingu. Jedna z tych czterech Pań nigdy nie wygrała żadnego turnieju wielkoszlemowego... Więc życzę Isi wygrania US OPEN i zostania nową liderką rankingu:)) Sam w to nie wierzę i po prostu nie lubię tej dziewczyny tak po ludzku... Nigdy nie lubiłem...

 

ANITA ZWARIOWAŁA, FAJDEK WIECZOREM DZIAŁA, MAJEWSKI KOŃCZY PCHANIE, LEWANDOWSKI NADAL W GAZIE I TO NIE ROBERT AKURAT...

 

Piłka nożna, tenis, a teraz czas na królową sportu. Same najpopularniejsze dyscypliny. Nadal mam niedosyt po Rio w wykonaniu polskiej lekkoatletyki, ale już odbyły się dwa mityngi Golden League i Memoriał Kamili Skolimowskiej. W dwóch mityngach w Lozannie i Londynie swoją wysoką formę z Rio potwierdzili Piotr Lisek i Marcin Lewandowski. W Lozannie Lisek był drugi skacząc 5,72. W Londynie Paweł Wojciechowski wysoko skakał i uzyskał wynik 5,71. Jemu akurat eliminacje w Rio nie wyszły. Lewandowski natomiast jest w tak wysokiej formie jak piłkarz Robert:)) Rekord Polski na 1000 metrów w Lozannie i najlepszy wynik w sezonie na 800 metrów w Londynie. Uzyskał tam 1:43:73. Mówił w Rio, że jest w życiowej formie i potwierdza to od ME w Amsterdamie. Na wyróżnienie zasłużyła jeszcze oczywiście malutka, drobniutka Sofia Ennaoui, która zdobyła serca kibiców występami w Rio. W Londynie zrobiła życiówkę na 1500 metrów. 4:01:00. Już niewiele brakuje do złamania granicy 4 minut, a z jej ambicją, wolą walki i nieustępliwością wszystko jest możliwe. Ale to jest nic w porównaniu z wyczynem Anity...

 

Nowy rekord świata w rzucie młotem to 82,98 m. Polska królowa sportu i młota nie zwalnia tempa. Zapowiedziała rekord świata w Rio i był. Zapowiedziała, że postara się poprawić ten rekord na Memoriale Kamili Skolimowskiej i poprawiła.

 

Działo się oj działo. Wstęp za darmo dla wszystkich widzów. Kto się zmieścił to mógł za darmo podziwiać Królową Młota Włodarczyk, Króla Młotu Fajdka, dwukrotnego mistrza olimpijskiego Tomka Majewskiego czy dwukrotnego srebrnego medalistę Igrzysk Olimpijskich Piotrka Małachowskiego. Same największe gwiazdy tuż po Rio gdzie jednym poszło, a innym nie... Gratka dla polskiej publiczności. Święto lekkoatletyki. Wszyscy czekali na to co zrobi ANITA. Sama powiedziała, że chciała godnie pożegnać schodzącego ze sceny czy raczej koła Tomka Majewskiego. Zrobił swoje dla pchnięcia kulą i zakończył bogatą karierę.

Anita Włodarczyk poprzedni rekord świata też ustanowiła na polskiej ziemi i chyba chciała, żeby tak zostało. W Rio młot poleciał poza granicę 82 metrów. Chciała to poprawić na Memoriale. Dla siebie, dla Kamili, dla Tomka, dla wszystkich. Zrobiła to w czwartej kolejce. Spokojnie się rozkręcała, żeby machnąć 82,98 m. Kolejna magiczna granica prawie przekroczona. W kosmicznej formie i w jakimś innym wymiarze przebywa od Rio polska gwiazda. 82,29 wymazujemy z tabel. Ile ta kobieta ma zamiar rzucić tym młotem:))? Rywalki zaczynają wątpić w sens uprawiania tej dyscypliny dopóki Anita będzie startować. Dokłada im po 5, a nawet 10 metrów. Nawet Panowie młociarze zazdroszczą takich rzutów... Kosmiczna Anita nie ma zamiaru się zatrzymać.

Paweł Fajdek pokazał, że po prostu nienawidzi eliminacji, nienawidzi wcześnie wstawać, a tym bardziej rzucać młotem o 10 rano. Wieczorem to inna bajka... Pokazał, że to on jest królem męskiego młotu i że mamy w młocie parę królewską. Tyle, że królowa w Rio założyła koronę, a król nie lubi wcześnie wstawać i zapomniał korony. Wczoraj Paweł machnął młotem na odległość 82,47 m. Najlepszy wynik w tym sezonie. Przerzucali się z Anitą wczoraj. Ciągnij Paweł do Tokio, bo jak widzisz Igrzyska pod Twoją nieobecność wygrywa się z wynikiem słabszym nawet od 79 metrów. Paweł wczoraj był sobą, a w Rio tego feralnego poranka po prostu nie był... Wypadek przy pracy akurat w najważniejszym dniu czterolecia. I tak bywa...

TOMASZ MAJEWSKI - odszedł ze sceny niepokonany. Wielcy mistrzowie tylko tak kończą kariery. Zakończył to zwycięstwem na Memoriale. Pchnął dalej niż w Rio, bo ponad 21 metrów. Podwójny mistrz olimpijski. Medalista MŚ i ME. Anita na pożegnanie mistrza pobiła rekord świata, a on wygrał konkurs pchnięcia kulą. Dziękujemy Tomek za wszystkie emocje i wzruszenia. Prawdziwy mistrz w każdym aspekcie. Szczery facet, który nic nie owija w bawełnę. Zawsze mówi jak jest i nie ubarwia. Szacunek wielki i podziękowania za możliwość obserwowania mistrza przez lata. Czas na młodzież teraz. Bukowieckiego i Haratyka:))

Piotr Małachowski - kolejna wielka postać naszej lekkoatletyki. W głowie ma chyba jeszcze tego Hartinga, bo rzuca krócej od Rio. Wczoraj przegrał nawet z Urbankiem, który zawiódł w Rio. Jeszcze się Piotruś nie może pozbierać po Rio. Nie dziwię się...

 

Startował jeszcze oczywiście Wojtek Nowicki i inni olimpijczycy z Rio.

Paweł Wojciechowski wygrał tyczkę z wynikiem 5,65m. Kamila Lićwinko wygrała skok wzwyż. I tyle... Polska królowa sportu jest piekielnie silna obecnie, ale na Igrzyskach było jak było... Memoriał gdzie nie ma presji, napięcia, jest zabawa pokazał, że mistrzowie są nadal w formie. I z drugiego szeregu atakuje młodzież. I supcio:))
 

KOLARSTWO w Rio też na 5+

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: igrzyska olimpijskie, kolarstwo, kolarstwo szosowe, rio, torowe i mtb
28. sierpnia 2016 22:02:00

Tak jak i wiosła długie tak i kolarstwo szosowe, torowe i MTB stanęło na wysokości zadania. Wiązano nadzieje z tą dyscypliną chociaż w historii olimpizmu polskiego dało nam kolarstwo niewiele, bo 8 medali. Nie udało się tak jak i w kajakarstwie zdobyć złotego, a było bardzo blisko i to 2 razy w Rio. Dlaczego wiązano nadzieje z tą dyscypliną w polskim wykonaniu w Rio? Ostatnie medale zdobywała Maja Włoszczowska w Pekinie (srebro), a w kolarstwie szosowym drużyna w Seulu w 1988 roku (srebro) i Czesław Lang w Moskwie w 1980 roku w wyścigu ze startu wspólnego (srebro). W sumie niewiele. Pisałem o tym już w innym poście, że mocno polskie kolarstwo poszło do przodu i nasi kolarze są znani i cenieni w światku kolarskim. Mamy mistrza świata Kwiatkowskiego Michała. Mamy kolarzy w grupach zawodowych. Mamy świetnego Rafała Majkę, który dwa razy wygrał klasyfikację na najlepszego górala w Tour de France. 5,6 i 7 miejsce w Giro. 3 miejsce w Vuelcie. Wygrane 3 etapy w Tour de France. Chłopak zadziwia świat kolarski. Do tego Czesław Lang stworzył świetny wyścig, czyli Tour de Pologne i propaguje kolarstwo. Fajnie to wszystko wygląda. I fajnie też wyglądało w Rio. Srebrny medal Maji, brązowy Rafała, 6 miejsce w czasówce Bodnara, 6 miejsce Kasi Niewiadomej, 6 miejsce Damiana Zielińskiego w keirinie. W Londynie były 2 punkty w kolarstwie w klasyfikacji punktowej. W Rio 23 jak się nie mylę. Postęp wyraźny i oczekiwany. Potwierdzenie siły polskiego kolarstwa i ostatnich sukcesów. 5+ dlatego,  że zabrakło złota dla Majki czy Majki... Zaczęło się pięknie, bo pierwszy medal w Rio to zasługa Rafała Majki, a ostatni jest dziełem Majki Włoszczowskiej. Kolarstwo zaczęło żniwa medalowe i spięło klamrą dorobek medalowy. Bardzo wyraźnie zaznaczyło swoją obecność.

 

SREBRNY MEDAL - Maja Włoszczowska (cross-country kobiet). ocena 5-

   Znów dała radę jak w Pekinie. Świetny wyścig i świetna taktyka. Znów srebro. Ani przez moment srebro nie było zagrożone. Tylko ta młoda Szwedka była za mocna i jechała z chłodną głową jak to ludzie ze Skandynawii. Na przedostatnim okrążeniu spojrzała się głęboko w oczy Majki, która już wtedy jechała na granicy swoich możliwości. Szwedka miała jeszcze zapas energii. Było widać od początku, że jest piekielnie mocna i na ostatnim okrążeniu urwała się. Na szczęście Włoszczowska była zdrowa i nie miała żadnego defektu i kraksy. Może faktycznie Marek Galiński czuwał nad nią i jechał z nią... Piątka z minusem, bo nie dało rady złota wyrwać Szwedce, ale to jej drugi olimpijski medal, drugi naszego kolarstwa w Rio, 11 w Rio i ostatni oraz 10 medal polskiego kolarstwa w historii. Majka nie zawiodła oczekiwań. Jechała jak profesor. Szkoda Katarzyny Solus-Miśkowicz, która potłukła się na treningu i nie zadebiutowała na Igrzyskach. Skąd Maja to zna... Ona przez kontuzję nie pojechała do Londynu na Igrzyska...

 

BRĄZOWY MEDAL - Rafał Majka (wyścig ze startu wspólnego), ocena 5-

   Cóż to był za wyścig, jakie emocje, napięcie, dramaturgia, trudna trasa. Pewnie jedna z najtrudniejszych w historii Igrzysk. Dużo podjazdów i wspinaczki oraz bardzo strome zjazdy najeżone zakrętami... Trasa pod górala, czyli pod Rafała m.in. Chłopak świeżo po Tour de France. Do pomocy Bodnar, Gołaś i Kwiatkowski. Michał stwierdził i słusznie, że jadą pod Majkę. Chłopaki wykonali świetną pracę. Długo na czele jechała ucieczka z Michałem Kwiatkowskim. Jakieś 150km. Rafał się oszczędzał i czekał. Wiadomo było, że ataki nastąpią na ostatnim okrążeniu i tam się rozstrzygnie wyścig. Michał tak się poświęcił, że go kurcze łapały pod koniec. Rafał pilnował czoła i wyglądał świetnie. Kontrolował sytuację i w końcu nie dał uciec dwóm Włochom i pognał za nimi. To był decydujący atak na podjeździe. Nibali miał chrapkę na mistrzostwo olimpijskie. Fantastycznie zjeżdża, ale w Rio chyba go fantazja poniosła. Rafał jechał spokojnie za tą dwójką, a oni nagle wywinęli orła na niebezpiecznym zjeździe. Jakoś nasz chłopak ich minął i okazało się, że jedzie po złoto. Czesiowi się nie udało w Moskwie więc może teraz... Było tak blisko. Goniła grupka kolarzy z której nagle urwało się dwóch kolarzy. Zaczęli ścigać Rafała wzdłuż plaży Copacabana. Rafał słabł. Dopadli go na 1500 metrów przed metą. Dziady kalwaryjskie... I ostał się ino brąz. Rafał na finiszu jest słabszy, a tu przecież już oddychał rękawami. Czy dałby radę zdobyć medal gdyby Włosi się nie wywrócili? Może też byłby brązowy krążek. Kto wie... Końcówkę tego wyścigu zapamiętamy na długo. Potężna dawka emocji i dramaturgia. I ta ucieczka biednego Rafała wzdłuż plaży. Dał z siebie 200 procent. Więcej zrobić nie mógł. Cudem było już ominięcie leżących Włochów po kraksie. Widocznie cud w postaci złota już się nie mógł powtórzyć... Więc dyscypliny na k dalej będą czekać na złoto olimpijskie. Ten medal Rafała to była zasługa całej drużyny. Nie pamiętam tak ciekawego wyścigu ze startu wspólnego na Igrzyskach. Dodatkowo utrudnieniem jest, że z każdego kraju startuje 4 albo 5 zawodników. Kolarze nie są do tego przyzwyczajeni gdyż w innych wyścigach ekipa liczy 8 kolarzy.  Pewnie dlatego tyle się działo i kolarze nie mieli słuchawek na uszach. Jechali bez podpowiedzi. Musieli sami decydować co jest dla nich najlepsze w danym momencie wyścigu, a nie decydowali o tym szefowie zespołów jak to ma miejsce na wielkich wyścigach. Tam kolarz musi wykonywać polecenia szefostwa. Tutaj każdy jechał na własną rękę i nogę... Wkład w ten sukces miał Bodnar, Gołaś i największy Kwiatkowski więc to jakby taki medal drużyny, który uwieńczył i odebrał Rafał. Oni zrobili swoją pracę wcześniej, a Rafał ją zakończył po wielkiej dramaturgii i emocjach.

 

6 miejsca - Kasia Niewiadoma (wyścig ze startu wspólnego), Damian Zieliński (keirin), Maciej Bodnar (czasówka)

Wrzuciłem wszystkich razem do jednego koszyczka. Dla Kasi ocena 4+, dla Damiana 4+ i dla Macieja też 4+. Wszyscy punktowali i wszyscy spisali się na miarę oczekiwań. Oczywiście wiązano nadzieje na medal z występem Kasi Niewiadomej, ale wyścig ze startu wspólnego rządzi się własnymi prawami. Wielkie sukcesy są wciąż przed Kasią. Inaczej jest z Damianem. Tu liczono bardziej na sprint indywidualny i drużynowy, a nie na udany wsytęp w keirinie. Natomiast Bodnar zrobił wszystko co mógł. Liczono na miejsce w dziesiątce. Było szóste. Nikt z nich nie zawiódł. Spisali się na miarę oczekiwań. Byli od nich lepsi. Byli też pobłażliwi sędziowie...

 

Kasia Niewiadoma

Po sukcesie Rafała Majki, któremu wspaniale pomagali koledzy, czyli Bodnar, Gołaś i przede wszystkim Kwiatkowski apetyty się zaostrzyły na kolejny medal. Kasia jest młodą, obiecującą zawodniczką. Bardzo sympatyczna, uśmiechnięta i miła dziewczyna. Czy miała szansę na wyższe miejsce niż szóste? Rok temu była druga na Igrzyskach Europejskich w Baku. Trasa trudna jak dla kobiet, znów te podjazdy i karkołomne zjazdy... Kasia lubi takie trudne trasy podobnie jak Majka. W tym upatrywano szansy na wielki sukces. Ostatecznie zajęła najlepsze miejsce w historii Igrzysk Olimpijskich jeżeli chodzi o wyścig ze startu wspólnego kobiet. Sama mówiła po wyścigu, że wierzyła w medal. Miała do pomocy Małgosię Jasińską i Annę Plichtę. Małgosia podobnie jak Michał długo jechała w ucieczce. Na ostatnim podjeździe Kasia zaczęła troszkę tracić do ścisłej czołówki. Van Vleuten uciekała z Amerykanką Marą Abbott. Niestety podobnie jak w wyścigu panów Holenderka zaliczyła bardzo groźnie wyglądający upadek. Amerykanka więc uciekała samotnie podobnie jak Majka dzień wcześniej. Goniły ją trzy zawodniczki : Holenderka, Szwedka i Włoszka. Kasia jechała w drugiej grupie goniącej, która nie miała dużej straty do tej trójki. Niestety współpraca nie układała się zbyt dobrze w tej grupce. Za to Holenderka, Szwedka i Włoszka dopadły Amerykankę na 500 metrów przed metą i ta zajęła ostatecznie 4 miejsce. Holenderka pomściła koleżankę, która wylądowała w szpitalu i zdobyła złoty medal. Rafał dzień wcześniej miał więcej farta niż ta Amerykanka, bo go dopadło tylko 2 zawodników, a nie trójka jak u kobiet. Kasia dojechała w drugiej grupie i finiszowała z niej jako druga tym samym zajmując ostatecznie 6 miejsce. Szkoda, że ta grupka Kasi lepiej nie współpracował, bo wtedy istniała szansa na coś więcej. Może też szkoda, że Kasia straciła do czołówki na podjeździe ostatnim. 6 miejsce to i tak sukces. Widać, że to mocna dziewczyna i będzie jeszcze z niej pociecha. W tym wyścigu dziewczyny spisały się bardzo dobrze. Mowa o całej trójce. 24 była Jasińska, a 41 Plichta.

 

Maciej Bodnar

Super występ na czasówce. Wcześniej w sobotę pomagał Rafałowi w zdobyciu medalu. Udany występ, bo przegrał tylko z najlepszymi czasowcami. Wysokie 6 miejsce. To dobrze rokuje na następne starty w czasówkach wielkich wyścigów i na MŚ. Czołówka nie jest wcale tak daleko.

 

Damian Zieliński

Sprint mu nie poszedł, sprint drużynowy też nie. Został keirin... Polak jeździł fantastycznie. Wygrał pierwszą rundę bardzo pewnie, a w półfinale był drugi. W finale zajął ostatnie miejsce, ale to i tak wielki sukces. Nigdy Polaka nie było w tej konkurencji w finale Igrzysk Olimpijskich. Do tego to najlepsze miejsce w 21 wieku polskiego kolarstwa torowego. Finał będzie długo pamiętany. Zawodnicy się najeździli wkoło welodromu więcej niż oczekiwali. To za sprawą restartów. Zawodnicy nie mogą wyjechać przed skuter. Najpierw zrobił to Anglik i Malezyjczyk... Ponieważ Anglicy rządzą w kolarstwie torowym to sędzia nie wykluczył zawodników. Znów pełna obsada i tym razem mistrz świata Niemiec nie wytrzymał. Sędzie, ponieważ wcześniej nie wykluczył Anglika i Malezyjczyka to to samo uczynił z Niemcem i puścił trzeci wyścig w pełnej obsadzie. Są równi i równiejsi jak to powiedział Andrzej Piątek. Damian za wcześnie zaatakował po zjechaniu skutera i zapłacił za to. Ostało się 6 miejsce. Myślał, że rozegra to jak w pierwszej rundzie, ale tu rywale byli najmocniejsi z najmocniejszych. Gdyby wykluczono Anglika i Malezyjczyka... Gdyby sędzia miał jaja... Brytyjczycy rządzą i dzielą w kolarstwie torowym, ale po co im jeszcze pomagać jak jadą niezgodnie z przepisami. Duża wpadka sędziów. Mogło być jeszcze lepsze miejsce dla Damiana, a może medal, bo wtedy w restarcie jechałoby 4 zawodników tylko, a Damian tego dnia pokazał, że jest mocny i dobrze przygotowany. Także emocji było sporo, ale tych niezdrowych... Jakby Polak minął skuter za wcześnie to wiadomo jakby się to skończyło... Dyskwalifikacją...  Ale i tak brawa dla Damiana, bo to pewnie jego ostatnie Igrzyska i wpisał się tym 6 miejscem w annały polskiego kolarstwa torowego na Igrzyskach Olimpijskich.

 

7 miejsce - sprint drużynowy mężczyzn (Sarnecki, Zieliński, Maksel), ocena 3

Świetna jazda w eliminacjach i 5 miejsce. Czas 43,297. W pierwszej rundzie trafili na Francuzów, którzy ostatecznie wywalczyli brązowy medal. Francuzi w eliminacjach mieli 4 czas. Chłopcy pojechali gorzej w tej pierwszej rundzie. Uzyskali czas 43,555 i przegrali z Francuzami. Sarnecki za mocno odjechał kolegom po starcie i oni tego nie nadrobili na dystansie. Szkoda troszkę tego błędu, bo była szansa na powalczenie o medal co pokazali Francuzi. W eliminacjach mieli czas lepszy od naszych tylko o jedną dziesiątą sekundy. 7 miejsce to i tak najlepsze miejsce w historii w tej konkurencji w wykonaniu Polaków na Igrzyskach Olimpijskich. Jednak niedosyt pozostał. Ocena 3 za niewykorzystanie szansy. W tej konkurencji najbardziej liczyliśmy na medal jeżeli chodzi o kolarstwo torowe. Zadecydował błąd w 1 rundzie i marzenia prysły...

 

To tyle jeżeli chodzi o medale i miejsca punktowane w kolarstwie szosowym, torowym i MTB. Nie zapominam jednak o reszcie reprezentantów. Kolarstwo tak jak i wioślarstwo zasługuje na największe uznanie za występ na Igrzyskach Olimpijskich więc warto troszkę więcej miejsca poświęcić. Łącznie srebrny i brązowy medal, trzy szóste miejsca i jedno siódme. Dużo punktów do klasyfikacji punktowej podobnie jak wioślarstwo i też dwa medale.

 

KOLARSTWO SZOSOWE - ocena 5-

 

Szybkie podsumowanie. 4 konkurencje.

Wyścig ze startu wspólnego mężczyzn - BRĄZ Majki i wielka pomoc kolegów: Kwiatkowskiego, Bodnara i Gołasia.

Czasówka mężczyzn - 6 miejsce Bodnara i wysokie 14 miejsce Kwiatkowskiego. Udany występ naszej dwójki kolarzy.

SZOSOWCY spisali się znakomicie i zasłużyli na medal taki drużynowy, ale niestety takiej konkurencji nie ma na Igrzyskach, a w wyścigach drużynowych medale mieliśmy niegdyś...

Wyścig ze startu wspólnego kobiet - 6 miejsce Niewiadomej, 24 miejsce Jasińskiej i 41 miejsce Plichty. Koleżanki pomagały Kasi jak mogły i brawa za to.

Czasówka kobiet - 18 miejsce Niewiadomej i 19 miejsce Plichty. Deszcz, wiatr, ciężkie warunki na trasie tej czasówki. Najtwardsze sobie poradziły w tym złota medalistka Kristin Armstrong z USA. Po raz trzeci z rzędu wygrała czasówkę na Igrzyskach. Wielkie osiągnięcie. Polki poniżej oczekiwań... Wiatr i deszcz oraz strome, mokre zjazdy nie służyły im.

Ogólnie KOLARSTWO SZOSOWE dało z siebie dużo i dorzuciło medal oraz miejsca punktowane. Ostatnio medal zdobyła właśnie drużyna w 1988 roku w Seulu (srebrny). Wielki sukces kolarstwa szosowego i pokazanie, że wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku w tej dyscyplinie. 5- za leciuteńki niedosyt w wyścigu ze startu wspólnego kobiet.

 

KOLARSTWO MTB - ocena 5-

 

Mieliśmy mieć dwie reprezentantki. Niestety nie mieliśmy żadnego kolarza MTB, a Katarzyna Solus-Miśkowicz zaliczyła nieszczęsliwy upadek na treningu w Rio i tym samym nie wystartowała w sobotę. Majka zrobiła swoje i po raz drugi została wicemistrzynią olimpijską. Ocena 5-, bo w sumie nie wiem za co. Chyba za to, że nie udało się ograć Szwedki, ale była przecież mocniejsza. Jak Włoszczowskiej nie będzie w Tokio to będzie znów 10 medali?... MTB Mają stoi... Na Igrzyskach Olimpijskich.

 

KOLARSTWO TOROWE - ocena 4-

 

Dlaczego tak słabo? Medalu nie było co byłoby ogromnym sukcesem. Gdzieś tam zabrakło otarcia się o medal. Dwa punktowane miejsca. W keirinie 6 miejsce Damiana. Należy jeszcze wspomnieć o występie KRZYSZTOFA MAKSELA. Ostatecznie 9 miejsce. W pierwszej rundzie czwarty, ale wygrał repasaż. Do finału nie awansował, ale zaprezentował się solidnie. Dobry występ.

Sprinterzy mimo dobrego 7 miejsca mogli powalczyć o więcej drużynowo o czym pisałem.

Jazda drużynowa na dochodzenie pań - (Pikulik, Jasińska, Kaczkowska, Rutkowska), ocena 3

W eliminacjach 8 czas. To samo w pierwszej rundzie. Mogły walczyć jeszcze o 7 miejsce, ale zostały zdyskwalifikowane przez to, że Pikulik utrudniła Nowozelandkom wyprzedzenie naszej drużyny. Ciekawe, że takie coś sędziowie wychwycili, a w finale keirinu udawali ślepców... Tak czy owak na wyższe miejsce niż 7 nie liczono w przypadku występu Polek w tej konkurencji chociaż dwa razy miały srebro na ME, ale w innym składzie. Zdecydowanie mocniejszym. Z Wojtyrą i Pawłowską.

Sprint indywidualny mężczyzn - (Rafał Sarnecki i Damian Zieliński), ocena 2

Grubo poniżej oczekiwań, bo przecież Damian to 4 zawodnik MŚ. W przedbiegach Damian 7 miejsce, a Rafał 15. W pierwszej rundzie obaj nie sprostali rywalom. Rywale Eilers i Dimitriev okazali się za mocni. Jeden z nich pokonał Zielińskiego w Londynie na MŚ w rywalizacji o brązowy medal. Mieli nasi szanse jeszcze w repasażach, ale zajęli tam drugie miejsca i odpadli szybko z rywalizacji.

Damian był bardzo rozżalony po Igrzyskach w Rio, bo liczył na medal. Miał 3 szanse. Sprint indywidualny, drużynowy i keirin. W każdej czegoś zabrakło, a w jednej namieszali sędziowie. I tak bywa. To bardzo doświadczony zawodnik i pewnie do Tokio nie dotrwa. W sprincie indywidualnym nie sprostał oczekiwaniom co starał się odbić w keirinie...

Omnium pań - 14 miejsce Darii Pikulik, ocena 3+

Tutaj było sporo przepychanek kto ma wystartować. Małgosia Wojtyra czy Daria? Trenerzy postawili na młodość... Dało to miejsce 19-letniej zawodniczki w połowie stawki. Wojtyra tą decyzją była bardzo rozżalona. Podobno była w gorszej formie... Ja byłem za startem Małgosi. Ma 3 medale ME w dorobku i srebro z Londynu z MŚ w wyścigu indywidualnym na dochodzenie z tamtego roku... Widocznie 27 lat to za dużo i dano szansę 19-latce. Były tutaj przepychanki słowne na forach społecznościowych i dużo niezdrowych emocji. Jak było naprawdę to się nie dowiemy...

ZAPASY w Rio na 3+. Kryzys polskich zapasów na Igrzyskach trwa.. Gdzie są klasycy???

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: igrzyska olimpijskie, rio, zapasy
27. sierpnia 2016 23:30:00

   Ta ocena to zasługa tylko i wyłącznie MONIKI MICHALIK, która jest najbardziej utytułowaną polską zawodniczką w historii kobiecych zapasów. Reszta zawiodła. Może poza najmłodszą Kasią Krawczyk, której ambitna postawa mogła zaimponować. Matkowska i Wieszczek zawiodły. Najbardziej jednak aktualny mistrz Europy z Rygi z marca tego roku, czyli Magomedmurad Gadżijew. Robert Baran nie wykorzystał swojej szansy w walce ze słabnącym w oczach Amerykaninem. To i tak lepszy występ wolniaków niż klasyków, bo ich zabrakło w Rio. Taka historia zdarzyła się po raz pierwszy od 60 lat. Polskie zapasy w gronie dyscyplin, które przyniosły najwięcej medali w historii polskiego olimpizmu zajmują wysokie 4 miejsce. 25 medali w tym 5 złotych. Ustępują tylko lekkoatletyce, boksowi i podnoszeniu ciężarów. 3 ostatnie Igrzyska to 3 brązowe medale. Skromnie zapasy dorzucają ostatnio tych medali. Dobrze jednak, że coś dokładają. Sporty walki kuleją. Judo i boks nic nie dołożyły. Strzelectwo i podnoszenie ciężarów też nic. Szermierka również więc zapasy dzięki Monice jakoś się obroniły w Rio. Pływanie też zawiodło przecież oczekiwania. 5 dyscyplin dało w Rio medale dla Polski w tym zapasy jeden krążek i pięciobój nowoczesny też jeden. Liczba krążków ogólnie od Aten utrzymuje się na stałym poziomie. Mizernym...

 

W zapasach i tak jest postęp od Londynu gdzie wywalczono tylko 4 kwalifikacje. W Rio mieliśmy 8 olimpijczyków. 4 Panie i 4 Panów. Dało to też jeden krążek jak w Londynie i Pekinie. W Londynie honoru polskich zapasów w stylu klasycznym bronił Damian Janikowski zdobywając brąz. W Pekinie Agnieszka Wieszczek zdobyła również brąz. Zapasy w stylu wolnym kobiet są na Igrzyskach od Aten 2004 roku, a z trzech ostatnich Igrzysk Panie dostarczyły 2 medale, a Panowie 1. Od 1996 roku brak złotego medalu w zapasach. Najwięcej medali w historii przywieźli klasycy. Pamiętam Atlantę w 1996 roku i 5 medali klasyków w tym 3 złota. Wcześniej też było dobrze. Od 2000 roku i Sydney coś się zacięło w zapasach. Honoru bronią Panie ostatnio. W klasyku natomiast jest źle. Zero kwalifikacji olimpijskich mówi samo za siebie. To też swego rodzaju wstyd. Liczono na chociaż dwie kwalifikacje. Tadeusza Michalika i naturalizowanego Ormianina Edgara Babajana. Babajan to srebrny medalista z ME w Rydze z marca, a Michalik brązowy. Niestety i na MŚ i na późniejszych turniejach kwalifikacyjnych żadnemu z polskich klasyków nie udała się sztuka awansu na Igrzyska. Więc czekaliśmy na występy ósemki, ale nie wioślarskiej... Doświadczone Iwona Matkowska, Agnieszka Wieszczek i Monika Michalik oraz młoda Kasia Krawczyk. U panów mistrz Europy Gadzijew, wicemistrz Robert Baran, jego brat Radosław i Zbyszek Baranowski. A więc po kolei. Od najlepszego występu do najgorszego. Ocena to suma oczekiwań, szans medalowych, niewykorzystanych szans i klasy rywali. Od 2 do 6. Nawiązując jeszcze do klasyków to największym zawodem był brak awansu na Igrzyska Janikowskiego. W Londynie mieliśmy przecież tylko dwóch klasyków, a połowa z nich przywiozła medal... Mamy w kadrze Tracza czy Wolnego, ale to melodia przyszłości. Nazwiska zapaśnicze mają, ale na sukcesy trzeba poczekać jeszcze. Jedynym polskim akcentem był medal Niemca, który po osiągnięciu swojego sukcesu paradował z polską flagą z napisem Racibórz. Zawsze coś...

 

BRĄZOWY MEDAL - MONIKA MICHALIK (63kg), ocena 6

 

Występ na szóstkę dlatego, że nic więcej nie mogła zrobić. Najbardziej utytułowana polska zawodniczka w historii zapasów kobiet w stylu wolnym. Trzykrotna mistrzyni Europy. Trzy razy srebro na ME i tyle samo razy brąz. Do tego dwa brązowe medale MŚ. Tyle, że te sukcesy osiągała 2003-2012. W najwyższej formie była przed Pekinem, ale zajęła tam 8 miejsce. W Londynie przegrała walkę o brązowy medal z Rosjanką. W końcu w Rio dopięła swego. Spięła piękną klamrą swoje sukcesy taką wisienką na torcie jaką jest medal olimpijski. Królowa polskich zapasów została ukoronowana na podium w Rio. Nie walczyła może efektownie, ale efektywnie. Czekała na błędy rywalek. Preferowała taki styl japoński, czyli wyczekiwanie na ataki rywalek i kontrowanie. Siła, doświadczenie, koncentracja. Tymi cechami wywalczyła sobie medal. W pojedynku z późniejszą mistrzynią olimpiską Risako Kawai nie miała wielkich szans. Sama chłodna, spokojna i opanowana Monika mówiła, że ta Japonka była za trudna. Okazało się, że za trudna była dla wszystkich rywalek. Dzięki Japonce Polka mogła walczyć w repasażach i wykorzystała szansę. Wygrała z mistrzynią Europy z Rygi Łotyszką Grigorjevą, a w pojedynku o brąz z Rosjanką, ale nie tą samą z którą przegrała 4 lata wcześniej w Londynie. W wojsku dostaje się ordery za zasługi, ale w zapasach tak łatwo nie ma. Monika zasłużyła, żeby na koniec bogatej w sukcesy kariery dostać medal olimpijski, ale musiała go wywalczyć na macie. Bardzo medalu życzyła jej medalistka z Pekinu, czyli Agnieszka Wieszczek. Czy oczekiwano medalu od Moniki w Rio? Myślę, że nie. W Pekinie oczekiwano, w Londynie też, a udało się w Rio...

 

7 miejsce - Iwona Matkowska (48kg) - ocena 2

 

Szkolna dwója, ponieważ to również doświadczona zawodniczka. Też ma na koncie mistrzostwo Europy i medale ME. W Taszkiencie w 2014 roku zdobyła srebro, a w Igrzyskach Europejskich w 2015 roku brąz. Myślę, że na Iwonę liczono najbardziej i zawiodła oczekiwania w Rio. Planowo wygrała z Nigeryjką. Potem przegrała z późniejszą finalistką Mariyą Stadnik z Azerbejdżanu. To utytułowana zawodniczka. W repasażach na drodze Iwony stanęła mało znana Argentynka i niestety okazała się lepsza. Była szybsza, bardziej dynamiczna, atakowała. W pojedynku o brązowy medal Patricia Bermundez przegrała. Także Iwona nie wykorzystała szansy na to, żeby stanąć do walki o brązowy krążek. Szkoda, bo takie szanse na Igrzyskach trzeba wykorzystywać. To się może nie powtórzyć w przypadku Matkowskiej już. Szczególnie, że trzy panie, które startowały w Rio są już bardzo doświadczone... Tyle, że Wieszczek i Michalik medale olimpijskie mają, a Iwona nie... Na pocieszenie zdobyła 2 punkty do klasyfikacji punktowej za 7 miejsce.

 

Katarzyna Krawczyk (53kg) - ocena 5

 

Wysoka ocena za ambicję, wolę walki, nieustępliwość, brak strachu przed utytułowanymi zawodniczkami, parcie do przodu, dynamika, ataki. Ta młoda dziewczyna zasłużyła na uznanie. Tak się walczy na Igrzyskach. Bez kompleksów. Walczyła najbardziej przebojowo z całej ósemki zapaśniczej. Widziałem też walki naszych reprezentantów w judo czy boksie czy nawet szermierce i Kasia zrobiła na mnie wrażenie. W jej przypadku nie liczono na nic. Swoją postawą sprawiła, że serce rosło. W pierwszej walce pokonała zawodniczkę z Mongolii, a nie była faworytką. W drugiej mimo ambitnej postawy przegrała ze Szwedką Mattsson, która jest aktualną wicemistrzynią świata. Niestety Szwedka przegrywając w półfinale spowodowała brak możliwości Polki na powalczenie w repasażach. Występ jednak młodziutkiej Kasi zdecydowanie na plus.

 

Zbigniew Baranowski (86kg) - ocena 4

 

Na Zbyszka nie liczono w walce o medal. Tyle ile mógł zrobić tyle zrobił. W pierwszej walce pokonał Gruzina, a w drugiej walczył z mistrzem olimpijskim z Londynu Sharifovem z Azerbejdżanu. Uległ wyraźnie i gładko. Sharifov nie awansując do finału pozbawił Baranowskiego udziału w repasażach. Do jego występu nie można się jednak przyczepić.

 

Robert Baran (125kg) - ocena 2-

Niższa ocena niż dla Matkowskiej, ponieważ Argentynka mimo wszystko walczyła fajnie i ambitnie oraz dynamicznie. Robert nie wykorzystał swojej wielkiej szansy. W marcu zdobył srebrny medal ME w Rydze. Po cichu liczono na niespodziankę w Rio. Pierwsza walka z mistrzem Azji z Kirgistanu i łatwe zwycięstwo. I ta nieszczęsna druga walka z Amerykaninem Dlagnevem. Będzie się ona śnić po nocach Polakowi. Bardzo zacięta, wyrównana i przegrana 2:3. Amerykanin był bez formy i słaniał się na nogach. Nie można było tego nie wykorzystać, a jednak... Następne dwie walki Dlagnev przegrał przez położenie na łopatki po 30 sekundach... W tych walkach mógł i powinien walczyć Robert. W pierwszej piątce było 4 zawodników z Europy... Szkoda zmarnowanej szansy, być może życiowej. Dlatego taka surowa ocena jego występu. Miał zawodnika absolutnie do przejścia, bo następnych dwóch rywali potraktowało Amerykanina jak worek kartofli...

 

Radosław Baran (97kg) - ocena 4

 

W przeciwieństwie do brata na Radka nie liczono w kontekście walki o najwyższe laury. Najpierw trafił na Gaziumova z Azerbejdżanu. To brązowy medalista z Pekinu i Londynu. Był wyraźnie lepszy i dotarł do finału. Dzięki temu Radosław powalczył w repasażu z Irańczykiem Yazdanim. Niestety przegrał z byłym dwukrotnym mistrzem świata. Tytuły nie walczą i Irańczyk następne dwie walki przegrał. Od Polaka był nieznacznie lepszy, ale tu też nie można się czepiać.

 

Agnieszka Wieszczek-Kordus (69kg) - ocena 2

 

Brązowa medalistka z Pekinu długo nie powalczyła na matach w Rio. Nie dotrwała nawet do drugiej rundy pierwszej walki... Na łopatki położyła ją Turczynka Tosun. Mistrzyni Europy do lat 23. Szybko, gładko i bezboleśnie. Czy można było od Agnieszki oczekiwać czegoś więcej? Na pewno lepszej postawy, bo ona swoje już zrobiła na Igrzyskach w Pekinie. Niestety Turczynka potem przegrała z mistrzynią olimpijską Sarą Dosho z Japonii i uniemożliwiła start Wieszczek w repasażach. To był szybciutki występ Agnieszki. Prawie niezauważalny...

 

Magomiedmurad Gadżyjew (65 kg) - ocena 2

 

Nie dałem2-, ponieważ nie wiadomo było, czy naturalizowany Rosjanin w barwach Polski pojedzie do Rio. Chodziło oczywiście o meldonium... Na niego liczono najbardziej w polskiej kadrze. Świeżo upieczony mistrz Europy z Rygi. 16 lat polskie zapasy w stylu wolnym czekały na taki sukces po takim samym wyczynie Marka Garmulewicza. Wywalczył ten tytuł Gadżyjew w wadze do 70 kg. W Rio długo nie powalczył i zawiódł oczekiwania. Walka z Amerykaninem Molinaro była wyrównana i zacięta. Zadecydowało jedno udane sprowadzenie do parteru. Nie tego się spodziewano po mistrzu Europy. Ten Amerykanin był do przejścia podobnie jak rywal Roberta Barana. Oczywiście w następnej walce Molinaro przegrał z wicemistrzem olimpijskim Asgarovem z Azerbejdżanu. Ostatecznie Amerykanin nie zdobył medalu... Niemiła niespodzianka w wykonaniu Magomiedmurada...

 

A więc łączny bilans naszej kadry zapaśniczej w Rio w stylu wolnym to brązowy medal i jedno 7 miejsce. 6 wygranych walk i 10 przegranych. Z pewnością liczono na lepszy występ ósemki.

radiopestka | projektdomu | kormotrin | pefioricet | szara-codziennosc | Mailing