Archiwum - czerwca 2017

Co się dzieje z siatkówką i piłką ręczną w polskim wydaniu!?

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: piłka ręczna, polska, siatkówka
26. czerwca 2017 20:00:00

   W ostatnim czasie mieliśmy okazję obserwować piłkarzy ręcznych, którzy grali w eliminacjach do ME, ale już tylko o honor. Piłkarki ręczne po fatalnym występie na ME walczyły z piekielnie mocnymi Rosjankami i awansowały na MŚ, ale można powiedzieć, że za zasługi i wysoki ranking. Siatkarze mają nowego trenera, ale Liga Światowa pokazała, że dużo pracy przed nim... I piłkarze ręczni i piłkarki ręczne oraz siatkarze dostarczali nam sporo radości. Zmieniło się to jednak. Jest dużo przyczyn takiego stanu rzeczy. Można wspomnieć też o młodzieżówce, która kompletnie zawiodła na ME U-21...

 

ZMIANY POKOLENIOWE I JAK WAŻNY JEST DOBRY SELEKCJONER

 

   Warto przyjrzeć się zmianom selekcjonerów. Jak ważna jest ta funkcja to przekonujemy się o tym dobitnie.

   Kto stworzył drużynę gladiatorów w piłce ręcznej mężczyzn? Oczywiście Bogdan Wenta. Facet z wielkim charakterem, który dałby się pokroić za tych chłopaków. On w zasadzie grał z nimi przy linii bocznej. Bardzo emocjonalny człowiek, ale piłkarze ręczni byli bardzo za nim. On zbudował tę ekpię, nadał jej charakter, ducha walki i dlatego mogliśmy skakać z radości po sukcesach i niezapomnianych spotkaniach. Kto nie pamięta nowej jednostki czasu, czyli "10 sekund Wenty". Niech ktoś mi znajdzie trenera, który na 10 sekund przed końcem mówi, że jeszcze wszystko jest możliwe, a na dodatek rywale mają piłkę... To jest umiejętność mobilizacji drużyny. To było niemożliwe, zeby odebrać czysto piłkę Norwegom i rzucić bramkę z połowy boiska. Oni mu jednak wierzyli. Wierzyli w coś co wydawało się niedorzeczne i nierealne. Trener musi wpoić zawodnikom, że trzeba walczyć do końca. Przy nim gladiatorzy osiągali sukcesy i odwracali losy meczów. Jak wygrywali to często jedną bramką.

   Potem kadrę przejął trener, który osiągał sukcesy z Vive Kielce. Tutaj jednak się nie odnalazł. Szkoda było chłopaków, którzy przegrali i półfinał i mecz o 3 miejsce... To była ich ostatnia szansa na medal olimpijski... Takie spięcie klamrą sukcesów na ME i MŚ. W sporcie niestety nic nie dostaje się za zasługi. Myślę, że cała Polska kibicowała tym chłopakom bardziej niż siatkarzom. Prawdziwi twardziele. Jeden nawet bez oka! Wiadomo było, że po Rio kadra zostanie odmłodzona i na kolejne sukcesy możemy czekać latami. Złoty okres męskiej piłki ręcznej w Polsce się skończył. Nie pamiętam MŚ czy ME na których nie grała reprezentacja. Tej zimy niestety tak będzie. Chłopcy fajnie się pokazali w meczach z Serbią i Rumunią na koniec eliminacji, ale długa droga przed nimi, żeby dorównać Gladiatorom. Z pewnością mają z kogo brać przykład i wzór i zobaczymy jak to będzie. Teraz musimy się cieszyć zwycięstwem nad Rumunią. Musimy się cieszyć każdym wygranym spotkaniem nawet ze średniakiem europejskim, a w meczach z tuzami piłki ręcznej oczekiwać walki i kształtowania charakteru drużyny. Piotr Przybecki ma z pewnością ciężkie zadanie, ale zobaczymy jaką mamy zdolną młodzież. Dużo czasu jednak potrzeba, żeby znaleźć drugiego Jureckiego Michała, który mógłby zginąć podczas meczu. Świetnego obrotowego Jurasika Bartka też niełatwo będzie zastąpić. Petardy Bieleckiego itd. Czeka nas teraz obserwacja tego jak się będzie rozwijać młodzież. Nie można wymagać cudów i sukcesów na miarę Gladiatorów... Takie pokolenie rodzi się raz na ileś tam lat. Pamiętam jak Zbigniew Boniek rzucił klątwę po MŚ w 1982 roku, że przez bodajże 20 lat nie awansujemy na żadną wielką imprezę. Sprawdziło się to. Czuł, że pokolenie wielkich piłkarzy odchodzi i trzeba będzie długo czekać na kolejne. Na szczęście doczekaliśmy się mocnej reprezentacji na czele z Robertem Lewandowskim i genialnym trenerem Nawałką. Ile jednak musieliśmy czekać aż ktoś to poskłada z sensem. Czekać aż wybuchnie talent Grosika i że Błaszczykowski będzie przeżywał drugą młodość. Do tego Lewandowski, który staje się coraz lepszy.

 

    Ciekawe jest to, że z sukcesami Gladiatorów coś gorzej idzie piłkarkom ręcznym. Zapatrzyły się na kolegów z kadry i same zaczęły nas zadziwiać pod wodzą trenera Rasmussena. Ostatnie ME były jednak tak fatalne. a nadzieje były takie, że jedziemy po medal. Takie pobożne życzenie jak w przypadku młodzieżówki. Coś się posypało w tej reprezentacji i jest nowy trener. Rasmussen zrobił jednak swoje. Należą się słowa uznania temu Duńczykowi. Stworzył coś z niczego podobnie jak Wenta. Nauczył grać te dziewczyny. Teraz widzieliśmy, że z racji fatalnego występu na ME w eliminacjach polska reprezentacja musiała się mierzyć z mistrzyniami olimpijskimi Rosjankami. Można to było potraktować jako sprawdzenie się i lekcję. Nie można odmówić dziewczynom walki szczególnie w meczu u siebie. Fajnie, że dostały dziką kartę, bo już była obawa, że zimą wielkie imprezy piłki ręcznej odbędą się bez udziału naszych reprezentacji. Także dziewczyny nie stracą kontaktu ze światową czołówką. Oby nie wypadły tak jak na ME... Mają szansę na rehabilitację i przy okazji nowy trener sprawdzi się na wielkiej imprezie. Taki chrzest bojowy. Trener piłkarzy ręcznych może troszkę na to poczekać. Zobaczymy ile...

 

   U siatkarzy też po porażce na Igrzyskach Olimpijskich w Rio jest nowy trener. Największe sukcesy siatkarze osiągali pod wodzą Raula Lozano i Stephana Antigi. W zasadzie Lozano wszystko zaczął. Kto nie pamięta narodzin wielkiego zespołu w ćwierćfinale MŚ z Rosją. Chłopcy przegrywali 0:2 i wygrali 3:2. To było coś pięknego, bo tak nieoczekiwanego. Wtedy czuło się już, że rodzi się wielka drużyna i tak było. Antiga też świetnie przejął pałeczkę i prowadził kadrę. Zabrakło mu jednak medalu olimpijskiego w kolekcji... Fatum siatkarzy, czyli ćwierćfinał Igrzysk Olimpijskich po raz kolejny dało znać o sobie, a był to chyba najlepszy moment dla tych siatkarzy w karierze. Taki jak dla piłkarzy ręcznych... Też takie spięcie klamrą sukcesów tej reprezentacji. Piłkarze ręczni walczyli jak o życie w Rio, ale w półfinale i meczu o trzecie miejsce zabrakło już sił. Siatkarze świetnie grali w grupie, ale prawdziwy test to ćwierćfinał. Wszystko przychodziło lekko, łatwo i przyjemnie w przeciwieństwie do piłkarzy ręcznych. Ich awans do półfinału rodził się w wielkich bólach! Siatkarzom Amerykanie pokazali jak się kończy. Nasz lider, czyli Bartosz Kurek nie podołał presji. On chciał nawet kończyć karierę. Miał pociągnąć chłopaków, a tymczasem Amerykanie go zatrzymali, ale chyba bardziej on siebie sam. Przegrał ze sobą...

   Mamy teraz trenera De Giorgiego, który uczy się tej drużyny, mentalności polskiej. Nie wiem czy by się nie przydał trener amerykański, żeby zaszczepić mentalność USA. Nie wiem jak będzie na ME w Polsce, ale ten trener mi nie pasuje. Nie ma charyzmy takiej. Jest jakiś taki obok, taki nijaki. Pierwszy mały test, czyli Ligę Światową ma za sobą. Niestety nie było formy ani stylu. Nie jest to na razie poskładane i zawodnicy nie tworzyli drużyny. Próbował to ciągnąć Kubiak, ale to było za mało. Michał to charakterny zawodnik. Tego czegoś nie ma właśnie Kurek... Taka chęć do walki. Zobaczymy jak pójdą przygotowania, bo brak medalu na ME byłby dramatem dla tej drużyny i nowego trenera. Na dodatek ME są w Polsce więc ciąży na tych chłopakach dodatkowa presja. Pierwszy test tej drużyny odbędzie się na Stadionie Narodowym z piekielnie silnymi Serbami. Oni się nie przestraszą tej atmosfery. Dużo będzie zależeć od tego spotkania. Nie będzie to mecz o wyjście z grupy, ale o pierwsze miejsce i uniknięcie baraży o ćwierćfinał, czyli dłuższy odpoczynek. W takim turnieju rozkład sił jest bardzo ważny. Porażka może też wpłynąć na morale drużyny. Szkoda, ze do Final Six Ligi Światowej awansowali Kanadyjczycy pod wodzą Antigi. Utarł nosa Polakom... Tam chłopcy mieliby szansę pograć z silnymi ekipami, a takie spotkania są bezcenne. Tak zostaje niestety trening.

   Także ostatnio i siatkarze i piłkarze ręczni oraz piłkarki ręczne nie rozpieszczają kibiców... Dołożyli się też do tego młodzieżowcy pod wodzą trenera Dorny. Miałem dziwne wrażenie, że facet nie do końca się odnajduje na takiej wielkiej imprezie i nie wie co ma robić. Podejrzewam, że wewnątrz drużyny piłkarze też to czuli. Facet nie miał autorytetu. Piłkarze widzą co się dzieje. Widzą, że ci w lepszej formie siedzą na ławce, a grają ci bez formy. Dlatego skończyło się to tak jak się skończyło, czyli bardzo smutno... Na szczęście możemy być dumni z reprezentacji Adama Nawałki i to teraz jest czołowa polska drużyna w sportach zespołowych. Nie siatkarze ani ręczni... Pałeczkę przejęli piłkarze na co też czekaliśmy bardzo długo... I tak to bywa. Zmiany trenerów, zmiany pokoleniowe. Zobaczymy z której mąki będzie chleb...

JAK CIĘŻKO STWORZYĆ SILNĄ DRUŻYNĘ W SPORCIE...

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: drużyna
25. czerwca 2017 11:07:00

   Ostatnio mamy okazję przyjrzeć się drużynom w sporcie i jak widać na przykładzie naszej piłki ręcznej, siatkówki czy piłki nożnej nie jest to takie proste. Stworzyć silną ekipę w sportach zespołowych to jest naprawdę wyczyn na co się pracuje latami. Sport indywidualny jest inny, bo tu odpowiedzialność bierze tylko jeden zawodnik czy zawodniczka. W sportach zespołowych jest grupa osób, która w danym dniu czy turnieju musi osiągnąć najwyższą formę. Sa oczywiście indywidualności, które mogą same wygrać spotkanie, ale oni tylko pomagają swoim drużynom. Stworzenie monolitu, schematów gry, charakteru drużyny, silnej mentalności grupy osób jest piekielnie trudne... Morale drużyny wzmacniają zwycięstwa, wychodzenie z trudnych sytuacji. Tworzy się charakter silnej ekipy gdzie jeden walczy za drugiego, gdzie zawodnicy rozmawiają ze sobą, wspierają się. To widać czy na parkiecie czy na boisku. Niestety ostatnio obserwowaliśmy jak nie powinna funkcjonować silna drużyna na przykładzie siatkarzy czy piłkarzy młodzieżówki. Silną ekipę natomiast tworzą zawodnicy Nawałki.

 

PIŁKARZE U-21 BIERZCIE PRZYKŁAD Z INNYCH EKIP NA ME!

 

   Wiele osób w naszym kraju jest pewnie załamana występem naszych piłkarzy. Śmiem twierdzić, że była to najsłabsza ekipa na tych ME. Do boju stanęło 12 najlepszych drużyn, ale tylko Polacy jako gospodarz nie musieli się przebijać przez eliminacje. Jest to największy problem gospodarza, bo trener nie może sprawdzić zawodników w walce o punkty. Nie wie jak drużyna zachowa się w ciężkich momentach i jak poradzi sobie ze stresem. Przerabialiśmy to przed EURO 2012 i tam w procesie budowy reprezenentacji przez Smudę wydawało się, że będzie dobrze. Oczywiście do pewnego momentu. Pamiętam jak fajnie grali i z polotem na rok przed EURO. Niestety potem Smuda pewnie pod presją innych wycofał się z tego ofensywnego stylu gry. Może ktoś się bał wyżej, że nie możemy grać otwartej piłki, bo staniemy się pośmiewiskiem na EURO. Do tego zaczęło się wprowadzanie "farbowanych lisów". Szukanie zawodników z polskimi korzeniami wszędzie co miało dać sukces na EURO. Ktoś chyba pomyślał, że zlepek zawodników, którzy nauczyli się grać w piłkę w Niemczech czy we Francji, a nie umieją nawet dobrze mówić po polsku da sukces drużyny. Ci zawodnicy dla własnej promocji nie odmówili występów z orzełkiem na piersi, bo przecież to zawsze szansa promocji na takim turnieju. Co z tego, że z Polską ich już nic nie łączyło, że zapomnieli języka polskiego, nie znali hymnu. To był przykład jak nie powinno się budować drużyny. Przecież ta wieża Babel nie umiała się komunikować na boisku ze sobą, bo w jakim języku? Nie było drużyny kompletnie i tego się można było spodziewać, że z grupy śmiechu nie wyjdziemy. Pamiętam jak postawiłem, że Czesi wygrają ostatni mecz z nami i po meczu wyłączyłem telewizor i otworzyłem piwo śmiejąc się. Jak można mieć nadzieję przed ostatnim meczem w turnieju kiedy pierwsze dwa pokazują, że nic z tego nie będzie. Przerabialiśmy to w wielkich turniejach... Mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o pietruszkę. Zamiast tworzyć drużynę to mam wrażenie, że był nacisk na Smudę z góry, żeby brał każdego z polskimi korzeniami, bo nauczyli się grać w piłkę zagranicą i z pewnością są lepsi od naszych piłkarzy. Wprowadziło to wieżę Babel w reprezentacji i grupki. Francuzi z Francuzami, Niemcy z Niemcami i Polacy z Polakami. Jak to miało przynieść coś dobrego? Nie miało prawa i podstaw. To był zlepek piłkarzy, a nie drużyna... Jak dobrze, że prezesem został Zbigniew Boniek i zmienił Grzesia Latę i selekcjonerem został nie cudotwórca Smuda, a facet, który trenował Górnika Zabrze. Czułem, że Adam Nawałka sobie poradzi. Były piłkarz, świetny trener, który musiał sobie radzić z tym co ma w biednym Górniku. On nie bał się tworzyć drużyny. Mu się nikt nie wtrącał do składu i do tego kogo powołuje. Spokojnie budował silną drużynę i teraz jesteśmy dumni z tego jak nasze Orły grają. Stworzył szkielet drużyny. Wiedział jak chce to zrobić i kim. Przy nim zawodnicy czują, że są prawdziwą drużyną. Bije z nich pewność siebie. Przyjemnie się patrzy jak się wypowiadają, jaki jest duch tej drużyny. I osiągnął przecież sukces na EURO 2016. Od dawien dawna nie wyszliśmy z grupy, a teraz się udało. Zaszczepił w nich pewność siebie i to, że umiemy grać w piłkę. Na dodatek prawie z Niemcami wygraliśmy... Potem pokonanie Szwajcarów i porażka w karnych z Portugalią, która została mistrzem Europy. Było pewne, że do kolejnych eliminacji do MŚ ta drużyna przystąpi pewna swojej siły. Wpadka z Kazachstanem to był wypadek przy pracy. Taki kubeł zimnej wody, że mecz się sam nie wygra. Potem było już tylko lepiej. Nawałka wie jak dotrzeć do piłkarzy i wie kiedy trzeba ich sprowadzić na ziemię i zmobilizować. Wielki taktyk i analityk. Trener jest bardzo ważny. Trener, który jest z drużyną i któremu ufają zawodnicy, bo widzą, że jego decyzje przynoszą sukcesy. To cementuje mocną ekipę. Ma on autorytet u zawodników i to widać. Nie ma kłótni, przepychanek. Wszystko działa idealnie. Nie każdy trener jednak to potrafi niestety... Trzeba mieć to coś. Czucie gry, ludzi, umiejętność podejmowania decyzji, radzenie sobie z presja mediów i społeczeństwa. Opanowanie, spokój. Takie poczucie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. On od początku wiedział co chce zrobić i jak ma to zrobić. Miał wizję, koncepcję i tworzył sobie wszystko spokojnie. Wiadomo, że nigdy nie byliśmy mocni w ataku pozycyjnym, ale w kontrze i szybkim ataku. Szukasz szybkich i przebojowych skrzydłowych, czyli Grosika i Błaszczykowskiego. W ataku masz jednego z najlepszych napastników na świecie, czyli Lewandowskiego, który sam może wygrać mecz. Defensywny pomocnik, który odbiera piłki i to jest Krychowiak oczywiście w formie. Dwójka środkowych obrońców, którzy muszą się zgrywać i można grać. Mają oni tworzyć mur nie do pokonania. Takie prawdziwe walczaki właśnie jak Pazdan czy Glik. Ludzie z charakterem. Do tego na boku obrony Piszczek, który w formie potrafi namieszać w ataku. Zaczynał karierę jako napastnik przecież. Możesz grać jednym napastnikiem wysuniętym, a drugi gra jako taki ofensywny pomocnik. Tutaj Milik w formie to robi albo Zieliński. Wiadomo, że problem się pojawia w przypadku np. kontuzji Grosika czy Lewego. Portugalczycy grają na Ronaldo. Na nim się wszystko opiera i trener zmienił ich grę. Grają brzydko dla oka i defensywnie, a to nie leży w ich naturze. Przynosi to jednak sukcesy. Portugalia nie przegrała ostatnich 16. spotkań i straciła tylko 7 bramek!!! Mając Cristiano z przodu jest pewność, że on może sam wygrać mecz. Potrzebuje tylko kogoś kto mu dogra piłkę. Jak to mówił Jan Tomaszewski inni się podłączają, żeby mu pomóc. Portugalia gra teraz nie w stylu południowym, ale niemieckim. Wszystkich drażniło, że Niemcy nic nie grają, a wygrywają. Teraz to się odnosi do Portugalii. Jeżeli twoja taktyka przynosi sukcesy to styl jest nieważny.

   Piłkarze młodzieżówki nie mieli nic. Ani koncepcji, ani stylu, a przecież dwa lata się przygotowywali do tego turnieju. Te mistrzostwa młodych piłkarzy są arcyciekawe. Świetne mecze, dramaturgia. Równolegle odbywa się Puchar Konfederacji i tam takich emocji nie ma. Tutaj w rozgrywkach grupowych działo się wiele. Niestety statystami byli Polacy... Mi jest żal Portugalii i Słowacji. Podziwiam natomiast takie ekipy jak Dania, Macedonia, Serbia i Czechy. Żadna z nich do faworytów nie należała, ale tworzyli widowiska. Nasi niestety nie zaistnieli w tym turnieju. Jak patrzałem na Dornę to ten facet był przerażony. On nie wiedział jak wpłynąć na zawodników, źle ich dobierał do składu, robił złe zmiany. Trenera poznaje się po tym właśnie jakich zmian dokonuje podczas meczu w którym nie idzie. W pierwszym było widać, że zawodnicy w tym zestawieniu są wyraźnie słabsi od Słowacji. Trener jednak w drugim spotkaniu robi tylko dwie zmiany... Widać było przecież jak środkowi obrońcy nie są zgrani ze sobą, brak im komunikacji, wpadają na siebie. Defensywny pomocnik biega jak zagubiony we mgle. Ze Szwedami nie było nic do stracenia, ale trener bał się zrobić więcej zmian... Jak nie grali w pierwszym meczu tak i w drugim też. Szwedzi okazali się przecież po prostu słabi co obnażyli dzielni Słowacy. Myślę, że dwie najsłabsze ekipy na tych mistrzostwach to byli Polacy i Szwedzi. Obie drużyny bez charakteru, koncepcji i wyrazu... Popatrzmy np. na Macedonię. Debiutant pozostawił świetne wrażenie. Wyrzucili z mistrzostw Portugalię. W każdym meczu walczyli. W grupie z Hiszpanią i Portugalią nie mieli szans niestety, ale przecież przyjechali, żeby grać fajną i otwartą piłkę. Cieszyli się grą. Tego też zabrakło naszym. Zjadła ich presja wielkiego turnieju u siebie...

   Pamiętam jak widziałem ich wypowiedzi przed ME. Takie chłopczyki, które nie są pewne siebie i gadają bez przekonania, że odniosą sukces. Oni tego nie czuli nawet przed EURO. Przypomina mi to wypowiedzi piłkarek ręcznych przed ME. Jedziemy po medal itd. Jak się skończyło to dobrze pamiętamy. Mierz siły na zamiary! Taka Macedonia gra otwartą piłkę z Hiszpanią co musiało się skończyć źle. Pokazali jednak fajną grę w ofensywie. Potem remis z Serbią. Na koniec nie położyli się i przegrali z Portugalią 2:4... Paradoksalnie wyrzucili Portugalię z mistrzostw. Zabrakło im jednej bramki, żeby awansować... Szkoda, bo wydaje mi się, że w ofensywie Portugalia grała najlepiej na tych mistrzostwach. Raziła jednak skuteczność jak w meczu z Hiszpanią.

   Tak przyglądałem się ekipom, które w ostatnim spotkaniu nie walczyły już o nic. Nasze chłopaki walczyły o awans, a nie istnieli z Anglikami. Nie stworzyli żadnego widowiska. Nie oddali celnego strzału na bramkę rywali... A zobaczmy jak grała Macedonia czy Serbia... Te ekipy zostawiły świetne wrażenie!

   Wczoraj ciekawie się działo w ostatniej grupie. Kto by się spodziewał, że Dania ogra Czechów walczących o awans? Trener dał szansę wszystkim zawodnikom i oni wykorzystali szansę. Ci teoretycznie lepsi nie sprawdzili się w meczu z Niemcami czy Włochami... Trener Dorna mógł zaryzykować podobnie. Przemeblować całkowicie skład, bo się pomylił z doborem. Widać było po zawodnikach, że ci na ławce czuli się lepsi od tych na boisku i wyraźnie mówili, że chcieliby grać, ale to trener podejmuje decyzje. Dorna się kompletnie pogubił. Nie chodzi tu o brak awansu z grupy, ale styl. Tu nie było nic o czym pisałem. Wczoraj Czesi mieli wszystko w swoich rękach. Słowacy czekali z niecierpliwością czy awansują dalej. Niestety obie ekipy odpadły z turnieju, ale jakbyśmy my tak odpadali to bylibyśmy dumni z tej drużyny! Walczyli do końca. Okazało się, że Włochom starczał wynik 1:0 z Niemcami, a dla Niemców oznaczało to, że nie trafią na bardzo silną Hiszpanię w półfinale. I wilk syty i owca cała. Zasługa to oczywiście Duńczyków, którzy ograli Czechów. Nie grali już o nic i to jest piękne. Nie położyli się i nie czekali aż Czesi ich ograją. Czesi musieli atakować i ten mecz wygrać. Rezerwowi zawodnicy Danii pokazali jednak klasę. I takie postawy jak Macedonii czy Danii trzeba chwalić. Przecież obie ekipy mogły grać ze spuszczonymi głowami, bo przecież i tak jechali do domu. Obie wyrzuciły jednak Portugalię i Czechów z turnieju i to zostanie im zapamiętane. To są cudowne mistrzostwa w naszym kraju i szkoda, że nie dopasowali się do tego skrępowani presją i bez formy polscy piłkarze ze słabym trenerem bez charakteru... Trener i piłkarze powinni oglądać inne spotkania i uczyć się jak walczy drużyna do końca. Uczyć się od innych i to nie tych wielkich! Nie od Włochów, Niemców, Anglików i Hiszpanów czy Portugalczyków bo wiadomo, że to są bardzo silne piłkarsko kraje.

   Panowie z młodzieżówki proszę uczyć się od Macedonii, Słowacji, Czech czy Danii... Jak widać nie jest łatwo stworzyć silną ekpię w sporcie drużynowym i do tego nadać jej styl i charakter. To przecież nawet Nowa Zelandia w Pucharze Konfederacji ma swoją koncepcję i styl. Niech ktoś mi powie jaki styl, charakter i koncepcję miał trener Dorna i ta młodzieżówka polska???? Bo ja nie widziałem nic, a nic... Chyba, że chodziło o to, że rzucamy się na rywali i strzelamy bramkę, a potem... To trochę za mało jak na 90 minut! Mecz nie trwa 10 minut. Nie rozumiem jak można prowadzić 1:0 i oddać piłkę i pole gry rywalom. To tylko świadczy, że Ci chłopcy nie wiedzieli co mają grać i nie byli pewni siebie. Te bramki spowodowały tylko, że jeszcze bardziej się pogubili. Dramat i rozpacz, a już z Anglią to był koszmar... Nie wytrzymali i mentalnie i fizycznie tego turnieju. Dwa lata przygotować na nic...

Młodzieżowcy obnażeni... Za wysokie progi...

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: me u-21, piłka nożna, polska
22. czerwca 2017 23:27:00

   Nie wiem kto wierzył w pokonanie Anglików dziś, ale jak to mówią wiara i nadzieja umierają jako ostatnie. Rzeczywistość dla chłopców Dorny okazała się bardzo brutalna. Okazało się, że Szwedzi z którymi udało się zremisować byli jedną z najsłabszych ekip tych mistrzostw. Fantastycznie zaprezentowali się Słowacy i walczą jeszcze Czesi. Nasi południowi sąsiedzi pokazują jak świetnie się przygotowali do tego turnieju. Ach jakby nasi tak grali... Nie będziemy się przecież porównywać do Włochów, Niemców, Hiszpanów i Portugalczyków. Dzisiaj jeszcze jedna silna ekipa pokazała młodzieży polskiej miejsce w szyku... Taka brutalna lekcja futbolu i różnica klas w przygotowaniu fizycznym, technice, organizacji gry itd. Najgorsze jest to, że zobaczyliśmy ile nas dzieli od Słowaków... A to oni mieli być dostarczycieliami punktów, a tymczasem odpadają obrońcy tytułu Szwedzi i gospodarze Polacy! Teraz Portugalczycy muszą sobie zrobić strzelaninę bramek z Macedonią, żeby awansować z drugiego miejsca. Tak czy owak mistrzostwa są świetnie zorganizowane i dostarczają multum emocji za sprawą przede wszystkim Słowaków i Czechów. Ile byśmy dali, żeby nasi tak się spisywali... Ach...

 

TO SIĘ NIE MOGŁO UDAĆ! POWTÓRKA Z EURO 2012

 

   Nie było żadnych powodów do optymizmu przed spotkaniem z Anglią!!! Jakieś liczenie punktów, liczenie na inne wyniki. Nadzieja, że ta Anglia wcale nie zachwyciła w poprzednich dwóch spotkaniach. Niestety dziś pokazali, że są bardzo daleko przed nami. To było bardzo smutne spotkanie. W zasadzie bez żadnych emocji. Jak Ci chłopcy mówili, że są w stanie pokonać rywali 2:0 to oni sami w to nie wierzyli. Jak mieli wierzyć gdy w obu spotkaniach prowadzą 1:0 i oddają piłkę i boisko rywalom. Jedynie ze Szwedami ruszyli w końcówce, bo już nie mieli nic do stracenia. Gdyby nie rzut karny to dziś ten mecz dla naszych byłby o pietruszkę. W zasadzie to tak on wyglądał. Bez wiary, bez koncepcji, bez energii.

   Przypomina Wam to coś, bo mi tak. Mistrzostwa Europy z 2012 roku i wielkie, ale bezpodstawne nadzieje. Tam też nasi południowi sąsiedzi wyrzucili nas z mistrzostw. Tak zwana grupa śmiechu okazała się tragiczna dla nas. Podobnie tam graliśmy jak teraz młodzieżowcy. Na zasadzie takich zrywów. Nie umielismy trzymać piłki, pograć nią. Zmusić rywali do cofnięcia się na własną połowę. Mało pressingu. Ten zespół nie był dobrze przygotowany. Cierpiał jak siatkarze w Lidze Światowej. Z taką grą nasi by nie awansowali na te mistrzostwa. Na szczęście podobnie jak sławne "farbowane lisy Smudy" nie musieli grać eliminacji. Nie możesz wtedy sprawdzić zespołu w warunkach bojowych, w stresie. Coś podobnego teraz przerabiają Rosjanie na rok przed mundialem. I pewnie też kibice Sbornej obawiają się, żeby nie było dramatu. To jest zawsze problem gospodarza turnieju. Zostają tylko zgrupowania, treningi i mecze towarzyskie. Słowacy, żeby awansować musieli wyeliminować Holendrów, Czesi Belgów, a dzielna Macedonia Francję!

   To byli ładni wymuskani chłopcy, ale nie było drużyny... Nie było jakiegoś ducha walki, nie było lidera. Nic nie grało w tej ekipie. Zero pewności siebie. To wszystko jakieś szarpane, bez schematów gry... Dwa lata przygotowań niewiele dały niestety. Nie było radości z gry w piłkę. Nie było entuzjazmu, polotu, fantazji. Fizycznie też to nie wyglądało najlepiej i dziś już kompletnie sił zabrakło. Obraz zamazała tylko końcówka meczu ze Szwedami. Tam jednak trzeba było dać wszystko z serducha i wątroby. Dziś Trzy Korony nie istniały w starciu ze świetnie przygotowanymi Słowakami. Może się okazać, że zarówno Słowacy jak i Czesi nie awansują do półfinałów, ale ich kibice mogą być dumni ze swoich zespołów. Pokazały obie drużyny świetny futbol. Dużo energii, walki, żywiołowości, dynamiki i dzięki takim cechom wolicjonalnym można wygrać z Włochami i w zasadzie wyrzucić ich z mistrzostw. Takie mecze jak Czechy-Włochy chce się oglądać. Tam było wszystko. Pokaz futbolu na najwyższym poziomie.

   Mistrzostwa trwają dalej i jest na co popatrzeć. Świetna organizacja, dużo kibiców, piękne stadiony. Zabrakło tylko formy Polaków. Nie ma się co pastwić na nimi, bo brakowało wszystkiego... Bardzo chcieli, ale to za mało... Chcieć, a móc... Widać, że najsłabsze drużyny to oprócz naszej Szwedzi i Duńczycy. Chłodni Skandynawowie też bez formy przyjechali. Południowi sąsiedzi szokują tym jak grają. Najsilniejsze reprezentacje grają swoje. Dla naszych to była sroga lekcja futbolu i bardzo smutna. Trzeba z tego wyciągnąć wnioski, bo widać, że szkoleniem odbiegamy chociażby od Słowaków. Dobrze, że nie mieliśmy w grupie Portugali i Hiszpani... Nie wiem czy byśmy zagrali lepiej od Macedonii w tej grupie. Włosi, Niemcy i Czesi też są mocniejsi. Cóż... Nie mieliśmy tutaj czego szukać i dziś chociaż Wrąbel sobie pobronił troszkę i zmazał plamę za mecz ze Słowacją. Szokuje też to, że chłopcy Dorny byli tak bardzo zestresowani i spięci. Młodzi zawodnicy, mistrzostwa w Polsce. Z tym też sobie kompletnie nie poradzili. Za duży stres. Zostali i piłkarsko i mentalnie obnażeni po prostu. To były za wysokie progi na ich głowy i nogi... Trzeba sobie jasno uświadomić, że oni nie grali w piłkę! Nawet nie mieli sił, żeby odbierać tę piłkę rywalom. W większości minut byli statystami i nawet nie wiedzieli jak się poruszać na boisku. Tak jakby pierwszy raz grali w tym składzie i dopiero się uczyli gry w piłkę.

   Przykro się patrzało na to i było to wręcz męczące dla kibica. Czas poprzyglądać się najlepszym, bo teraz będzie się działo. Portugalczycy będą chcieli rozjechać Macedonię, a Czesi Duńczyków. Włosi w zasadzie zagrają o honor z Niemcami. Portugalia jest w stanie strzelić kilka bramek Macedonii i mimo sympatii do Czechów i Słowaków życzę im tego, bo z Hiszpanią grali świetnie i byli lepsi. Zabrakło skuteczności i widzę ich nawet w finale. Nie widzę tam Anglików... Czy może być finał Niemcy-Portugalia? Dorosła reprezentacja nauczyła się grać jak Niemcy turniejowo i to dało im mistrzostwo Europy. Grecy też tak grali i zdobyli sensacyjnie mistrzostwo Europy. Tak się teraz gra w turniejach wielkich. Zabezpieczasz tyły i oszczędnie gospodarujesz siłami. Portugalczycy i Niemcy pokazują to w Pucharze Konfederacji. Ta taktyka przynosi największe sukcesy reprezentacyjne.

   Jestem ciekaw jak jutro zagra Hiszpania. Oni mogą troszkę się pooszczędzać przed półfinałem. Pewnie podobnie zrobią Niemcy... A już w półfinałach będzie się działo! I to wszystko na naszych boiskach! Mimo wpadki młodzieżowców w naszej kopanej jest dobrze. To zasługa reprezentacji pod wodzą Nawałki, a i Legia grała w LM. Potrafiła zremisować z Realem, wyrzucić Sporting Lizbona i powalczyć z Ajaxem. Real wygrał LM, a Ajax zagrał w finale! Dzieje się coraz lepiej. To duża zasługa prezesa Bońka i jego decyzji. Jedną wygrał naprawdę sporo. Zatrudniając Nawałkę! Teraz organizacja młodzieżowych ME! Był też finał Ligi Europy na Stadionie Narodowym. Dużo się dzieje pozytywnego i tylko młodzieżówka przyćmiła ten blask odradzającego się naszego futbolu... Nie wszystko pójdzie zawsze pięknie. Młodzieżówka to przecież nie dorosła reprezentacja i nie ma tam Grosika czy Lewandowskiego, Piszczka czy Błaszczykowskiego... Tam Nawałka stworzył drużynę, która emanuje pewnością siebie po ME i to widać w eliminacjach do MŚ. Sukces rodzi kolejny sukces. Oby tak dalej, bo awans na mundial już w zasadzie jest. W Rosji naprawdę może być świetnie. Awans z grupy będzie tak realny jak nigdy dotąd. Może ćwierćfinał jak na EURO... Hm... Tak... W przypadku wojowników Nawałki można o tym marzyć! W przypadku chłopczyków Dorny to tylko były pobożne życzenia niestety...

Cierpienie Polaków w LŚ... Amerykanie jak zwykle za mocni!

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: liga światowa, polska, siatkówka, usa
19. czerwca 2017 12:38:00

   Nie pomyliłem się w poprzednim wpisie niestety... Miałem tylko nadzieję, że chłopcy De Giorgiego zostawią serce na boisku i nie przegrają gładko w trzech setach. I brawa za to, że przy tej formie robili co mogli chociaż wyglądało to czasami śmiesznie, czasami katastrofalnie i widać było, że Amerykanie są po prostu lepsi i zasłużenie wygrali. Dzięki porażce Bułgarów to oni z czterema zwycięstwami w dziewięciu spotkaniach pojadą do Brazylii na Final Six Ligi Światowej. Zaczęli fatalnie od trzech porażek, ale potem było tylko lepiej i w Polsce ograli Iran i Polskę oraz nieznacznie przegrali z Rosją. Turniej w Polsce miał dać awans Polakom, a dał radość Amerykanom i Rosjanom, którzy notabene nas ograli więc należał im się wyjazd do Brazylii. Obie reprezentacje zaczęły słabo Ligę Światową. Obie wystawiły młode składy. Obie też miały skuteczny finisz. Obie pokazały, że mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Polacy świetnie zaczęli od zwycięstw z Brazylią i Włochami, ale skończyli fatalnie. Zagra tam jeszcze Brazylia, Francja i Serbia, czyli potęgi siatkarskie. Miejsce Polaków zajęli Kanadyjczycy pod wodzą Antigi... Były selekcjoner naszej kadry pojedzie na finały z nową, ciekawą reprezentacją, a naszym zostaną treningi aż do ME...

 

NIE TAK TO MIAŁO WYGLĄDAĆ W TEJ LIDZE ŚWIATOWEJ...

 

   W tej Lidze Światowej mentalnie z pewnością zbudowali się Rosjanie i Amerykanie. Siła mentalna Amerykanów jest znana od zawsze i to im przynosi sukcesy. Nieważne jak zaczną, nieważne, że często na początku im nie idzie i przegrywają, ale oni jak już mają nóż na gardle to zaczynają grać. Świetnie sobie radzą z presją. Już drugi raz w krótkim czasie się przekonaliśmy o tym. Rok temu Rio i wielkie nadzieje. Tam Amerykanie w grupie nie grali świetnie, ale przyszedł ćwierćfinał i zmietli naszych z parkietu. Wtedy kiedy przyszedł mecz najważniejszy oni pokazali klasę. Nasz zespół bił wszystkich w grupie i wydawało się, ze jak nie teraz to kiedy. Wydawalo się, że w końcu będzie półfinał Igrzysk Olimpijskich i zostanie przełamana klątwa. Polacy byli w świetnej formie i z sukcesami, ale w tym najważniejszym dniu zawiedli. Presja to woda na młyn na Amerykanów. Ich nigdy nie można skreślać! Oni mentalnie są potwornie silni i potrafią się podnieść, zebrać i zagrać wtedy kiedy trzeba świetne spotkanie. Nieważne w jakim składzie i z jakimi kłopotami. Oni to mają już w sobie po prostu. To widać w ich oczach, widać, że są drużyną. Rozmawiają, wspierają się, śmieją. Reagują na wydarzenia na parkiecie.

   Rosjanie też zasłużyli na szacunek. Przyjeżdżali do Polski z dwoma zwycięstwami w tegorocznej Lidze Światowej! Na polskiej ziemi wygrali jednak wszystkie trzy spotkania i razem z ekipą USA świętują awans. Wielkiej szansy nie wykorzystali dzielni Bułgarzy. Oni jak wygrywali to 3:2. Przekonali się o tym też chłopcy De Giorgiego. I niestety przegrali z Argentyńczykami i tym samym to Amerykanie awansowali. Amerykanie musieli wygrać z nami za 3 punkty i tego dokonali. Mieli najlepszy bilans setów spośród ekip, które wygrały 4 spotkania. Za to jak dzielnie walczyli na koniec LŚ należało im się to.

    A teraz jak na tym tle wypadli nasi chłopcy?... Rosjanie i Amerykanie zaczęli słabo, ale skończyli z awansem. Polacy zaczęli świetnie, bo od zwycięstwa z Brazylią na ich terenie i od pokonania Włochów. Potem jednak przytrafiły się porażki z Iranem i Bułgarią, które nie powinny się przytrafić. Porażka z Brazylią była wkalkulowana. Zwycięstwo z Kanadą po słabej grze też nie dawało powodów do optymizmu. Wszystko jednak było w rękach Polaków na turnieju w Polsce. Młody skład Rosji obnażył wszystkie słabości i bolączki naszej ekipy. Zwycięstwo z Iranem szybkie i gładkie dało jakieś tam nadzieje przed spotkaniem z USA. Przy takiej grze jednak i tylu błędach to się nie mogło udać...

   Liga Światowa zakończyła się porażką. Teraz sztab szkoleniowy i nowy trener będą szukać przyczyn tej klęski. Eksperci bronili chłopców, że są w ciężkim treningu i nie mają świeżości. Oni jednak mówili, że fizycznie byli dobrze przygotowani. Nie byli kompletnie w formie i to było widać. Nie miał kto tego zespołu pociągnąć. Nie było takiego ducha drużyny tylko zrywy. Po tych zrywach znów wracały szkolne błędy i marazm. Przy tej dyspozycji wczoraj i tak dali z siebie wszystko. To nie wystarczyło niestety. Wygrany pierwszy set po świetnych zagrywkach Bieńka. Mocnej zagrywki nam bardzo brakowało w tej Lidze Światowej. Amerykanie pokazali jak się zagrywa. W pierwszym secie nie siedziała im zagrywka i popełniali mnóstwo błędów. Dzięki temu dostarczali punkty za darmo. W drugim secie poprawili się i naszym nie pomógł wygrany pierwszy set. Wyglądali fatalnie... Lemański na środku był wręcz ośmieszany, ale to młody chłopak i dostał lekcję gry od środkowego USA. Konarski się słaniał na nogach... Jedynie Kubiak próbował poderwać chłopców do gry, bo to akurat bardzo fajny chłopak i z charakterem. Robił co mógł, ale reszta nie pomagała... Bartosz Kurek jest cieniem siebie. Ja bym go na parkiet nie wpuszczał! Tym bardziej na spotkanie z USA... On przecież zawalił ćwierćfinał w Rio w spotkaniu z Jankesami. Tam na nim miał spoczywać ciężar w ataku i zagrywce. Nie poradził sobie z presją i chciał nawet zakończyć karierę. Czuł, że jest słaby mentalnie, bo niestety jest. Nie ma tak mocnej psychiki jak Kubiak. Nasi wyglądali przy Amerykanach też przecież młodych jak uczniaki. Wystraszeni, niepewni swojej gry. Jakoś się zebrali w trzecim secie, ale tutaj pomogła silna zagrywka Amerykanów i tak jak Bieniek zakończył pierwszego seta tak w trzecim dwie silne zagrywki i 1:2... Pamiętajmy, że nasi mogli wygrać nawet 3:2, a Amerykanie musieli 3:1, żeby w ogóle marzyć o awansie... Po przegranym pierwszym secie musieli każdy następny wygrać. Walczyli w każdym o życie. Czwarty set to już cierpienie Polaków i agonia. Starali się, walczyli, ale seria błędów i Amerykanie odskoczyli.

   Niby Liga Światowa nie była celem samym w sobie... Niby chłopcy przygotowują się do Mistrzostw Europy, gdzie nie zdobycie medalu będzie z pewnością klęską dla nowego trenera. Mi osobiście ten De Giorgi się jakoś nie widzi. Antiga jaki był taki był i nie udało mu się w ćwierćfinale IO w Rio zbudować mentalnie chłopaków. Czy to była jego wina? Oni sami muszą sobie radzić z presją i oczekiwaniami. Po tylu sukcesach od tej drużyny zawsze będzie się wymagać wygrywania i medali. Antiga żyje z drużyną i widać, że jest blisko. De Giorgi jakiś taki smutny jest i tak biernie się po prostu przygląda. Prawdziwym testem będzie dla niego mecz otwarcia z Serbami, którzy są piekielnie mocni. W tamtym roku wygrali Ligę Światową. W tym też grają świetnie. Oni nie przestraszą się Stadionu Narodowego. Jeżeli nasi przegrają to Serbia awansuje do ćwierćfinału, a nasi będą grać w barażach o ćwierćfinał. Jeszcze jest Estonia i Finlandia w tej grupie naszej, ale porażka z ekipami tego formatu to będzie blamaż! Tłumaczenie, że Liga Światowa to poligon doświadczalny jest słabe. Przecież Rosjanie i Amerykanie mieli młody skład, a pokazali jak się gra. My mieliśmy wszystkich, ale bez formy. Porażki niestety zostają w głowach i mentalnie nie jest to dobre. Wygrać jak nie idzie i jak jest słaba forma to buduje dopiero. Wyglądało to źle naprawdę. Słabe przyjęcie zagrywki, słaba gra środkowych, słaba skuteczność ataku, lekka zagrywka, bez bloku praktycznie... Bez tych składowych nie da się wygrać spotkania z mocniejszym przeciwnikiem. Jest bardzo dużo do poprawy, ale jest czas. W zasadzie to wszystko jest do poprawy i trener będzie miał bardzo dużo czasu teraz na przygotowanie do ME. Sprawdzian będzie na Memoriale Wagnera z Kanadą, Francją i Serbią i dopiero wtedy zobaczymy jak to wygląda. O wystepie w LŚ w tym roku trzeba jak najszybciej zapomnieć, bo to było cierpienie chłopców, a nie radość z gry. A z Amerykanami mieli właśnie czerpać radość z gry w siatkówkę. Łatwo powiedzieć jak byli rozbijani, słabi fizycznie, a co za tym idzie i mentalnie...

 

   PRESJA

 

   Wielu sportowców powtarza jak mantrę, że przy tak wyrównanym poziomie, przygotowaniu fizycznym na najwyższym poziomie decyduje głowa, czyli przygotowanie mentalne i dyspozycja dnia. Siła fizyczna to już nie wszystko. Jak radzić sobie z presją pokazali Amerykanie. Oni byli wczoraj pod ścianą. Na dodatek przegrali pierwszego seta w którym popełniali masę błędów. Nie załamali się i kolejne trzy sety wygrali. Pokazali potężną siłę mentalną w przeciwieństwie do Polaków. My musieliśmy ten mecz tylko wygrać, a oni wygrać 3:1 i jeszcze czekać co zrobią Bułgarzy! A nasi wygrywają pierwszego seta, a na drugi wychodzą jakby go przegrali... Teoretycznie powinni być napędzeni i grać swoje. Amerykanie nie przejęli się porażką w pierwszym secie, zaczęli lepiej zagrywać, popełniać mniej błędów. Czuli się silniejsi, bo wiedzieli, że porażka w secie otwarcia to nie zasługa świetnej gry Polaków, ale ich błędów własnych. Pewnie dlatego nasi czuli, że są słabsi i w drugim secie wcale nie rzucili się na Amerykanów. To świadczyło o tym, że nie czują się pewnie na parkiecie. Przykro było patrzeć na Kurka, który ma chyba już kompleks USA. Demony Rio przed oczami... A Amerykanie spokojnie rozmawiali sobie, decydowali o następnej akcji. Widać było pewność siebie i że wiedzą co mają grać. Nasi grali jak taki zespół średniaków, który od czasu do czasu zaskoczy czymś pozytywnym, fajnym, ale brakuje stabilizacji, rytmu, pewności siebie...

   Przypomniało mi to mecz otwarcia naszej młodzieżówki... Oni sobie też nie poradzili z presją, oczekiwaniami. Również nie tworzyli drużyny. Nie mieli też lidera, który pozwoli uwierzyć całej drużynie w sukces. Wczoraj starał się bardzo Kubiak. Konarski jak sam mówił więcej przeszkadzał. To było za mało niestety. Muzaj, który wszedł z ławki popełniał katastrofalne błędy... Nie miał kto tego pociągnąć. Totalny marazm, zagubienie... Tłumaczono się tym, że są przemęczeni treningami, ale sami zawodnicy mówili, że fizycznie się dobrze czuli. Odstawali jednak i od Rosjan i od USA. Coś jak młodzieżowcy, którzy motorycznie nie dorównywali Słowakom... I tu i tu była presja i w obu przypadkach drużyny sobie nie poradziły. Przecież siatkarze prowadzili w setach 1:0. Wystarczyło wygrać jeszcze jednego seta tylko... Dlaczego jednego? Bo Amerykanie przegrywając dwa sety nie mieli już żadnych szans na awans i by opadły im skrzydła może... Młodzieżówka też zaczęła rewelacyjnie, ale to okazało się był łabędzi śpiew. Takie polskie Hurra! Pospolite ruszenie, a mecz trwa 90 minut przecież. Mecz siatkarski gra się do trzech wygranych setów. Dużo analogii wychwyciłem pomiędzy tymi dwiema drużynami. Jak nie idzie to po prostu nie idzie. Jak wszyscy są w podobnej formie to nie ma kto wzmocnić morale drużyny i zaczyna się spuszczanie głów... Chcesz, a nie wychodzi. Zabrakło za dużo elementów siatkarskiego rzemiosła... I też ani młodzieżówka ani siatkarze nie umieli się cieszyć z gry i nie poradzili sobie z presją. Niestety fizycznie też nie. A jak brakuje sił to i głowa nie pracuje pozytywnie. Musiało się to skończyć katastrofą niestety...

   Dziś właśnie młodzieżówka zagra mecz o wszystko z obrońcami tytułu Szwedami i ponownie jak w przypadku siatkarzy można liczyć tylko na cud i na emocje. Podobnie zdziwię się jak z taką grą jak ze Słowakami poradzą sobie ze Szwedami. Formy przez 3 dni nie zbudujesz, a Szwedzi są z pewnością dobrze przygotowani do turnieju i pierwszy mecz zagrali na remis. Jedna drużyna z drugiego miejsca awansuje, a to może dać 7 punktów. Oby nasi zagrali po prostu dynamiczniej, żwawiej i lepiej. Z ikrą, mądrością i organizacją gry. Szwedzi nie pozwolą w ataku na tyle co Słowacy, którzy się błędów w obronie nie ustrzegli... Siatkarze cierpieli wczoraj i zobaczymy czy chłopcy Dorny też nie będą cierpieć...

 

Mecz o wszystko z USA... Powtórka z Rio?

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: iran, polska, siatkówka, usa
18. czerwca 2017 00:03:00

   I znów Ci Amerykanie... Mamy świeżo w pamięci Igrzyska Olimpijskie w Rio i lanie jakie nam sprawili pozbawiając naszych chłopców szans walki o medale... Wtedy nawet brody nie pomogły naszym takie modne obecnie. Amerykanie byli pięknie ogoleni i być może dzięki temu bardziej aerodynamiczni i opływowi. Dziś Irańczycy mieli brody, a nasi nie i gładko sobie poradzili w spotkaniu, który musieli wygrać, żeby marzyć o awansie do najlepszej szóstki Ligi Światowej w obecnym sezonie. Jutro już tak lekko nie będzie niestety i czeka Polaków naprawdę ciężki bój i weryfikacja obecnej formy, której szczyt ma przyjść na Mistrzostwa Europy rozgrywane w Polsce.

 

LIGA ŚWIATOWA NIE JEST PRIORYTETEM W TYM SEZONIE

 

   Wszyscy to powtarzają jak mantrę, że Finał Ligi Światowej nie jest najważniejszym celem w tym sezonie. Oczywiście, że nie jest, bo najważniejsza impreza to Mistrzostwa Europy rozgrywane w Polsce. Tam ma przyjść szczyt formy i tam siatkarze przed własną publicznością mają walczyć o medale. Zmazać plamę z nieudanych Igrzysk w Rio kiedy to oczekiwania były tak wielkie i marzono nawet o złotym medalu. Amerykanie jednak utarli skutecznie nosa naszym chłopcom w ćwierćfinale. W najważniejszym spotkaniu turnieju, bo dającym przepustkę do walki o medale.

   I jutro znów Amerykanie mogą nam zabrać awans do finałowej szóstki. Mają inny skład i odmłodzony. Fatalnie zaczęli te rozgrywki Ligi Światowej od porażek, ale złapali swój rytm i z Iranem jak i Rosją pokazali, że są nadal mocni. Przyświeca im maksyma, że prawdziwego faceta poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Identycznie było w Rio gdzie mieli swoje problemy, ale wtedy kiedy trzeba było wygrywać pokazali klasę. O tym boleśnie się przekonali nasi reprezentanci. W tej edycji Ligi Światowej - co ciekawe - powtarza się historia z Rio. Nasi zaczęli od dwóch zwycięstw, a Amerykanie od trzech porażek... Na dzień dzisiejszy oni prezentują się lepiej i im z pewnością zależy na awansie do finałowej szóstki co wydawało się już niemożliwe. Złapali dobrą formę i wygrywają mecz za meczem. Dzisiejsza porażka z Rosją nie przekresliła ich szans, a przybliżyła Rosję do awansu. Wszystko się rozstrzygnie jutro na parkiecie w Łodzi. Obie ekipy słabo zaczęły Ligę Światową. Rosjanie też mają odmłodzony skład, ale nie przeszkodziło im to wygrać i z USA po pięciosetowym boju oraz zbić naszych na kwaśne jabłko. Smutna to by była historia jakby i Rosja i USA jutro cieszyły się z awansu do Finału Ligi Światowej kosztem naszej reprezentacji i na naszym parkiecie w Polsce. Taki scenariusz jest jednak wielce prawdopodobny po tym jak obie reprezentacje grają w Polsce. Wszystko mają jutro w swoich rękach.

   A jak wyglądamy my? Zaczęliśmy dobrze, bo od dwóch zwycięstw, a potem było już tylko gorzej... Porażka z Brazylią nie bolała, bo to gospodarze turnieju finałowego i jedni z głównych faworytów do zwycięstwa. Jednak porażki z Bułgarią czy Iranem oraz Rosją już zabolały. Szczególnie ich styl... Wiadomo, że jest nowy trener i że chłopcy ciężko trenują przed Mistrzostwami Europy, ale Francja czy Serbia też zagrają na tych mistrzostwach, a mają już zapewniony awans do Finału Ligi Światowej. U nas tłumaczy się to treningiem mocnym i brakiem świeżości. Porażki odniesione w słabym stylu nie budują morale zespołu. Dzisiejsze zwycięstwo z Iranem nic nie zmienia. Weryfikacja nastąpi jutro w meczu z USA. Takie zwycięstwo by dużo dało tym chłopakom i nowemu trenerowi. Awans do finału Ligi Światowej pozwala na rozegranie jeszcze kilku spotkań ze światową czołówką. Lepiej jest sprawdzać ten zespół w meczach niż na treningach. Można wiele rzeczy czy ustawień czy zawodników przetestować. Jeżeli to się nie uda to zostanie tylko trening i trzy mecze na Memoriale Wagnera przed Mistrzostwami Europy. Tam rywalami będą Francja, Serbia i Kanada. Francja i Serbia będą głównymi faworytami Mistrzostw Europy tak jak i Polska. WIelki sukces ma szansę odnieść Belgia i kosztem naszych zameldować się w Brazylii. W zasadzie to już mają zapewniony awans. Nawet jutro przy poraźce z Francją mają bardzo korzystny bilans setów. I z czterema zwycięstwami mogą awansować. Nie poddali się też jeszcze Bułgarzy. Ostatni dzień rozgrywek grupowych będzie jutro bardzo ciekawy i mam nadzieję, że nasi jeżeli nawet przegrają z USA to zagrają więcej niż tylko trzy sety jak w Rio. Amerykanie takich błędów jak dziś Irańczycy popełniać nie będą... Osobiście zdziwię się bardzo jak nasi wygrają jutro przy obecnej formie. Amerykanów jak widać nigdy nie można skreślać, bo oni potrafią złapać właściwy rytm w odpowiednim czasie. Pokazali już to nie raz. Oby nie było takie lanie jak w Rio... Dobrze, że Jankesi nie biorą udziału w ME... Nieważne czy mają obecnie słabszy skład tak jak i Rosjanie mają młodzież. Są nowi i widać, że wcale nie gorsi.

   Także jutro pierwsza poważna próba mentalna przed chłopcami nowego trenera naszej kadry. Zobaczymy jak sobie będą radzić w obecnej formie. Amerykanie są z pewnością w lepszej, ale lekko podmęczeni po dzisiejszym spotkaniu z Rosją będą. Tylko w tym można upatrywać jakiejś szansy, że nie dadzą rady fizycznie, a nasi będą mieli świetny dzień jutro. Pożyjemy, zobaczymy... Będzie się działo w Łodzi!

 

wiktor5705 | kryminolog | tojzvkoh | w-swoim-swiecie | kasiunia | Mailing