Komentarze

WIELKI TRIUMF ŁUKASZA KUBOTA!!! SZKODA MI VENUS...

Autor: rasmarsom | Kategorie: Sport
Tagi: tenis ziemny, wimbledon, łukasz kubot
15. lipca 2017 22:29:00

   Co za cudowna historia Marcelo Melo i Łukasza Kubota!!! Po raz drugi wygrali turniej wielkoszlemowy w deblu, ale pierwszy raz razem. Stworzyli świetną parę i na długo zapamiętamy ten finał jak i całą drogę do triumfu. NIEPOKONANI NA TRAWIE zwyciężają Wimbledon!!! Ogarnęło mnie prawdziwe wzruszenie widząc jak się cieszą i jak Łukasz płacze trzymając upragnione trofeum. Pewnie marzył o tym, żeby wygrać Wimbledon odkąd zaczął grać w tenisa i marzenie w wieku 35. lat się spełniło!!! Co za spektakl w finale, jaka dramaturgia, jakie emocje! Przecież Łukasz miał w piątym secie swój serwis i było 0:40. Podniósł się z tego, a młodziutki Pavic nie wytrzymał presji i został jeden, jedyny raz przełamany w całym meczu!!! Po ponad 4. godzinach walki i pięciu setach przegrał swoje podanie w najważniejszym momencie. Para Marach i Pavic przegrała dwa gemy pod zasuniętym dachem! Siatka też pomagała parze brazylijsko-polskiej. Oni po prostu musieli to wygrać!

   U pań takich emocji nie mieliśmy, bo Venus Williams nie wytrzymała trudów spotkania... Muguruza na dodatek była po prostu za mocna na 36-letnią Amerykankę i zasłużenie po raz pierwszy w karierze wygrała Wimbledon. Powiedziała po finale, że będąc nastolatką oglądała Venus na Wimbledonie i marzyła, że będzie grać jak ona, a dziś zagrała ze swoją idolką i w zasadzie w drugim secie rozbiła ją. Obie panie nie wypominając wieku dzieli 14 lat różnicy... To było widać na korcie w drugim secie. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy więc tym większy szacunek dla Venus, której mi było osobiście szkoda w drugim secie jak przegrywała 0:6...

 

WIELKI TRIUMF POD DACHEM NA KORCIE CENTRALNYM ŁUKASZA I MARCELO!!!

 

   Jeszcze mi nie opadły emocje po tym historycznym triumfie Polaka. Rozegrali z Marcelo turniej życia. Cztery spotkania pięciosetowe!!! Niepokonani na trawie!!! Pisałem wcześniej, że mają potężną siłę mentalną przed finałem i nie pomyliłem się. Za każdym razem wyszli z opresji w tym turnieju. W głowie masz wtedy, że jesteś najlepszy i nikt nie jest w stanie z Tobą wygrać chociażby mecz kończył się przy stanie 13:11 w piątym secie. Przeciwnicy, czyli Pavic z Marachem stoczyli jeszcze dłuższy bój w półfinale gdzie wygrali 15:13. Postawili piekielnie wysoko poprzeczkę polsko-brazylijskiej parze. Takie zwycięstwo smakuje nie podwójnie, ale potrójnie albo poczwórnie! Dwa razy w tym turnieju po 9:7 w piątym secie. Z parą Mergea/Quareshi przegrywali w setach 0:2!!! Coś niesamowitego i niezapomnianego. Pokazali, że na dystansie do trzech wygranych setów są najlepsi na świecie. Normalnie w deblu przy stanie 40:40 mamy tak zwany "deciding point", czyli nie gra się na przewagi. Kto wygrywa tę piłkę zgarnia całego gema. Na dodatek jak wiadomo gra się do dwóch wygranych setów w deblu. Tylko na Wimbledonie, a jest to jedyny turniej, gdzie panowie grają w debla do trzech wygranych setów. Na dodatek w piątym secie gra się bez tie-breaka... W innych turniejach oprócz wielkoszlemowych trzeci set jest to mini-tiebreak i gra się go do momentu, aż jedna para zdobędzie 10 punktów. Taki lekko przedłużony tie-break. Chodzi tu oczywiście o przyśpieszenie gier deblowych. Wimbledon jest jedynym turniejem deblowym na świecie w której gra się w traadycyjnej formule debla męskiego tym bardziej smakuje takie zwycięstwo. Tu nie ma przypadków. Wygrywa najlepsza para aktualnie na świecie!!! Tą parą są Kubot i Melo. W Roland Garros przegrali z Harrisonem i Venus, którzy potem nieoczekiwanie wygrali cały turniej. Na trawie jednak, czyli ulubionej nawierzchni Łukasza pokazali, że są najlepszą parą deblową na świecie. Wygrali dwa turnieje, nie przegrali spotkania na trawie i zakończyli to triumfem w Wimbledonie. Wspaniała tenisowa historia!!! Życzyłem im z całego serca zwycięstwa w finale i zastanawiałem się czy znów będzie pięć setów. Polubili horrory z happyendem więc tak też było i w finale. Przeciwnicy okazali się tak mocni, że komentator dobrze powiedział, że ten finał wygrały obie pary i szkoda, że nie ma w tenisie remisów...

   Ten finał oglądało się z zapartym tchem, a już piąty set na stojąco! Wcześniej na korcie centralnym rozegrano finał singla pań, a tam emocji było jak na lekarstwo. Nie zawiedli się ci, którzy nie poszli do domu, na spacer czy na truskawki ze śmietaną, ale zostali oglądać pasjonujący finał debla panów, który przejdzie do historii polskiego tenisa. Przejdzie do historii też to, że Kubot z Melo wygrali w turnieju cztery pięciosetowe pojedynki!!! W taki sposób wygrać turniej to jest mistrzostwo świata. To pokazuje jak są piekielnie odporni psychicznie i silni mentalnie. Nie poddają się jak nie pójdzie w jakimś secie, napędzają się. Świetnie się uzupełniają. Obaj bardzo wrażliwi co widać. Obaj bardzo zdeterminowani w dążeniu do zwycięstwa. Jak Melo miał słabszy okres w grze to Łukasz to ciągnął. Wzloty i upadki, ale na koniec ZWYCIĘSTWO! Ja najbardziej zapamiętam gem w którym przy podaniu Polaka w piątym secie było 0:40. To są momenty w których poznaje się prawdziwą klasę zawodnika. Łukasz wykazał się niesamowitą odpornością, a przecież jakby przegrali tego gema to prawdopodobnie całe spotkanie i tytuł... Podobnie wychodzi z opresji Roger Federer. Wielki mistrz w takich momentach potrafi zaserwować z dwa asy i wybić przeciwnikowi marzenie o przełamaniu. Podobnie rozegrał to Kubot. Po tym gemie wiedziałem, że nie mogą przegrać tego spotkania. Gem wcześniej przy podaniu Melo było 0:30. Świetnie wychodzili z opresji i polowali na serwis Maracha... Ten też miał gema w którym było 15:40 i się wykaraskał jakoś.

   Postacią meczu jest jednak Chorwat Pavic i jakby przyznawano nagrodę najlepszego zawodnika meczu to by nią dostał na otarcie łez. Chłopak grał fenomenalnie. Ciągnął kolegę, świetnie serwował, returnował, grał przy siatce. Genialny zawodnik. Serwisem przypominał mi i sylwetką Novaka Djokovica. Nie można go było przełamać przez całe spotkanie i w końcu przy stanie 11:11 zasunięto dach... To był gwóźdź do trumny Maracha z Pavicem. Krótki odpoczynek, który dał najwięcej polsko-brazylijskiej parze. Szybki gem Melo i ja czekałem, aż pogubi się Pavic. Raz już był w opałach w tym meczu przy swoim podaniu, ale wybronił się. Przy stanie 11:12 i po przerwie nie wytrzymał... Zasunięty dach nie wpłynął na niego dobrze i pewnie miał w głowie, że przecież przez cztery godziny nie został przełamany jako jedyny... Zawiódł w decydującym momencie i cztery ostatnie piłki to był popis Kubota z Melo i returnów. Szkoda mi było chłopaka, bo płakał po spotkaniu... Prawdziwy dramat, bo cały mecz grasz jak natchniony, wychodzi ci wszystko, jesteś najlepszy na korcie i po czterech godzinach przegrywasz swoje podanie przy stanie 11:12.... Na szczęście to młody chłopak i jeszcze nie raz wygra turniej wielkoszlemowy w debla. To jest pewne. Może w parze z Marachem, a może z kimś innym. Czułem podobnie jak komentator, że wlaśnie to on zostanie przełamany. Nie słabiej serwujący Marach, ale właśnie Pavic... Muguruza dwa lata temu była rozczarowana, że przegrała z Sereną i płakała, a ona jej powiedziała, że przyjdzie czas, że może tu wygrasz. Także dla Pavica taki czas też nadejdzie. Ma dopiero 24 lata, a przypomnijmy, że Łukasz ma 35!

   To był spektakl godny Hitchocka, a radość po zwycięstwie wspaniała i wzruszająca. Myślę, że wszyscy fani tenisa w Polsce czuli jakby to oni wygrali to spotkanie i niejednego ogarnęło wzruszenie. Łzy Łukasz, który unosił do góry puchar za zwycięstwo zapamiętam na bardzo długo, bo chłopak tyle zrobił dla polskiego tenisa i nadal robi. Może być wzorem do naśladowania dla młodzieży. Podejście jego profesjonalne do tenisa jest godne naśladowania. Coś pięknego i dla takich chwil i emocji sportowych się żyje. Takie momenty dają inspirację, że warto wierzyć w marzenia, a Łukasz marzył, żeby wygrać Wimbledon. Tak jak pewnie młodziutka Hiszpanka Muguruza. Gratulacje dla Melo i Kubota, bo zasłużyli na to. Rywale natomiast zasłużyli na największe słowa szacunku i uznanie za stworzenie niezapomnianego spektaklu i widowiska na korcie centralnym Wimbledonu. Gra na tym korcie to marzenie każdego tenisisty i tenisistki. Ile tam wilekich postaci grało w hostorii na tym korcie. Przez 131 lat trochę się tego nazbierało, ale grać na tym korcie i jeszcze wygrać finał to spełnienie marzeń tenisowych...

   Dziś wszystkie finały miały swoją historię, bo Kubot z Melo tak długo grali, że aż zasunięto dach na dwa ostatnie gemy, bo się ściemniało już. Są tez niepokonani pod dachem na Wimbledonie! Wygrali pod nim wszystkie gemy jakie rozegrali. Niby tylko dwa, ale mistrzowskie!!! Pod dachem też rozegrano finał debla pań prawie w nocy... Rosjanki Makarova z Vesniną zapewne oglądały finał debla panów i pewnie uległy takiej ekscytacji, że pokonały swoje rywalki w finale 6:0, 6:0!!! Tak zwany rower w finale to też się rzadko zdarza. Ja przynajmniej nie pamiętam czegoś takiego... Śpieszyły się pewnie do łóżek i naprawdę musiały długo czekać na wyjście na kort. Opłacało się jednak. Tutaj rywalki nie były wymagające jak się okazało... Piękne momenty dzisiaj oglądaliśmy na korcie centralnym. Wimbledon jest najbardziej magicznym turniejem na świecie i nic tego nie przebije. Dzieją się tu rzeczy niesamowite i spektakularne. Brawo Łukasz i Marcelo oraz Pavic z Marachem!!! To był pokaz debla na najwyższym światowym poziomie i świetna promocja tej gry.

 

VENUS PIERWSZY RAZ POKONANA W FINALE NA WIMBLEDONIE PRZEZ INNĄ TENISISTKĘ NIŻ SIOSTRA SERENA!

 

   Zanim jednak doszło do wielkich emocji deblowych to rozegrano finał singla pań. Spodziewałem się zaciętego meczu, ale zapomniałem, że przecież Venus ma już 37 lat!!! Na dodatek Hiszpanka Muguruza przeciwstawiła się sile uderzeń Amerykanki. Nie potrafiła tego uczynić Konta w półfinale... Natomiast Muguruza się rozkręcała z piłki na piłkę. Venus mogła ją przełamać w pierwszym secie i kto wie jakby się potoczyło spotkanie. To jednak Hiszpanka dokonała tej sztuki i wygrała pierwszy set. Drugi to już był mecz do jednej bramki. Szybka porażka Venus 0:6. Muguruza wytrzymywała wymiany z głębi kortu, a panie się nie oszczędzały. Uderzały każdą piłkę z piekielną mocą. Bez przerwy siła i atak bez wstrzymywania ręki. Tak właśnie się wygrywa teraz u pań turnieje wielkiego szlema. Tak samo grała Ostapenko w finale Rolanda Garrosa. To wyglądało jak spotkanie mężczyzn. Silny serwis i czekanie na okazję na przełamanie. Muguruza gra właśnie w stylu sióstr Williams i dlatego ma już na rozkładzie w finałach turniejów wielkoszlemowych zarówno Serenę w Roland Garros jak i Venus dziś na Wimbledonie. Różnicę wieku było widać na korcie. Venus nie wytrzymała trudów spotkania w drugim secie... Hiszpanka natomiast sama przyznała, że podziwiała rywalkę jak była nastolatką i dopiero marzyła, żeby wygrać Wimbledon... Wzorowała się na niej i pewnie nie spodziewała się, że dziś przyjdzie jej pokonać wielką tenisistkę w finale Wimbledonu. Venus jest historią i żywą legenda tenisa doświadczoną na dodatek przez chorobę. Nie przegrała finału tutaj w Londynie z nikim oprócz siostry aż do dziś... Każda historia się kiedyś przecież kończy. Dziś wygrała młodość i siła. Dziś wygrała młoda wschodząca gwiazda tenisa. Wygrała ze swoją idolką, którą podziwiała na szklanym ekranie. Taka zmiana pokoleń... Życzyłem Venus wygranej, ale jednak była za słaba i sama to czuła. Liczyłem jednak, że spotkanie potrwa trzy sety. Tak się jednak nie stało. Szacunek i tak dla Venus, że w tym wieku dochodzi jeszcze do finału Wimbledonu i to w jakim stylu. To pokazuje wielkie doświadczenie i klasę mistrzyni. Muguruza natomiast czuła, że jest już gotowa tu wygrać. Dwa lata temu jeszcze nie była w starciu z Sereną. To było jeszcze za wcześnie i też pamiętam jak Serena ją pocieszała po finale, że jeszcze tu Hiszpanka wygra. Proroctwo się spełniło nadzwyczaj szybko, bo już po dwóch latach. Pewnie sama Serena się nie spodziewała, że przeciwniczką będzie jej starsza siostra... Taka to kolejna piękna historia tenisowa młodziutkiej Hiszpanki, która już jest mentalnie gotowa do największych sukcesów i triumfów w turniejach wielkiego szlema. Na Roland Garros w tym roku sobie nie poradziła, ale to tylko ją zbudowało. Ta porażka z Mladenovic dała jej bardzo dużo wbrew pozorom. Nie zniosła presji i oczekiwań, ale powetowała sobie to na Wimbledonie! To pokazuje, że jej siła mentalna rośnie i będzie wielką mistrzynią.

 

   Jutro natomiast starcie króla Rogera z rewelacyjnie ostatnio grającym Chorwatem Cilicem. Ciekawe czy oglądał swojego rodaka Pavica w finale debla. Mam nadzieję, że stawi opór Federerowi jak w tamtym roku, kiedy prowadził 2:0 w setach i przegrał. Czy jest gotowy na drugi triumf w Wielkim Szlemie? Czy może pokonać wielkiego mistrza na jego ulubionej nawierzchni? Muguruza dziś dała radę, ale Roger wygląda świetnie i jak za najlepszych lat. Wygląda tak genialnie jak Nadal w tegorocznym Roland Garros. Wielcy mistrzowie wrócili w fantastycznej formie na korty i bardzo dobrze. Oni jak i Venus kochają tenis i bez tego nie mogą żyć. Dopóki będą wygrywać to będą grać. Roger mówił, że nie wierzył, że po półrocznej przerwie będzie jeszcze grać na korcie centralnym Wimbledonu. Grać i wygrywać w takim stylu jak z Berdychem w półfinale. Czech nie powąchał nawet wielkiego mistrza. Jak miał szansę na przełamanie to Roger zagrał trzy asy!!! To może osłabić każdego. Mam nadzieję, że Cilic stworzy widowisko w finale. Mam nadzieję, że będzie pięć setów, bo im dłużej się ogląda i podziwia grę Federera tym lepiej. Szwajcar w tym roku jeszcze seta nie stracił... Nie miał kto go nacisnąćm, bo i Nadal odpadł i Djokovic i Murray i Wawrinka. Miał być półfinał z Djokovicem, a finał albo z Murrayem lub Nadalem... Przeciwnikiem będzie jednak Cilic i oby zagrał tak jak dziś jego rodak w finale debla. Oby nie zagrał tak jak w ćwierćfinale Rolanda Garrosa z Wawrinką, bo będą trzy krótkie sety. Przełamał klątwę ćwierćfinałów i jest znów w finale turnieju wielkoszlemowego! A król Roger pewnie jak zwykle zachwyci magią gry. Oby jak najdłużej zachwycał. Znów będziemy świadkami historii  i być może ósmego triumfu Rogera w Wimbledonie, gdzie już jest legendą tak jak Nadal na Roland Garros i siostry Williams w Wimbledonie.

  

 

Brak komentarzy

radiopestka | projektdomu | kormotrin | pefioricet | szara-codziennosc | Mailing