KLĄTWA siatkarzy i Fajdka, powrót GLADIATORÓW....


Autor: rasmarsom
Tagi: siatkówka   igrzyska olimpijskie   rio   piłka ręczna  
18 sierpnia 2016, 04:19

   Co za dzień i emocje w Rio i jakże skrajne. Rano liczyliśmy na dobry występ kajakarza i kajakarki. Szczególnie kajakarka miała spokonie wejść do finału A i jutro walczyć o medal, ale zbrakło sił na końcówce, odcięło prąd. Kajakarz nawet nie wszedł do finału B. Więc zaczęło się źle na jakże szczęśliwym, medalodajnym torze regatowym. Po cichu też liczyliśmy na zapaśniczki w stylu wolnym, ale też się nie popisały. Za to najbardziej dziś liczyliśmy na to, że Paweł Fajdek spokojnie machnie młotem na odległość kwalifikacyjną i pójdzie do wioski zbierać siły na finał razem z Wojciechem Nowickim. Niestety zadziałała w przypadku Pawła klątwa Igrzysk. Marta Walczykiewicz uporała się z nią i jest wolna od tego już, ale Fajdek nie. W Londynie ciekawi byliśmy co też ten młody młociarz pokaże w finale, ale spalił 3 próby w kwalifikacjach i nie wszedł do konkursu. Potem nastąpiły jego wielkie sukcesy. Od dawna niepokonany podobnie jak Anita. Nasza największa nadzieja na złoty medal obok Anity. Ona zrobiła swoje, a Paweł nie. Wyglądał fatalnie. Jakby się nie obudził. Rzucał tym młotem jakoś na stojąco. Tak bez przekonania. Jeden rzut poza granicę 71 metrów gdzie stać go na taki w finale ale poza 81 metr. Tyle, że finału nie będzie. Jeden spalony i trzeci na 72 metr. Sam nie wierzył w to. Na ME też miał problem, żeby wejść do konkursu. To jest jego przekleństwo z czym się nie może uporać. W rzucie dyskiem kobiet Sandra Perkovic z Chorwacji z 9 rzutów w Rio spaliła 7. 2 w kwalifikacjach i 5 w finale, ale jeden rzut pozwolił na zwycięstwo. Polakowi się to nie udało. Pewnie sam nie wie co się stało, ale demony Londynu wróciły w kole. Pewniak do złota nie wchodzi do konursu. Sport jest piękny i nieprzewidywalny, ale dziś zasmucił Polskę. Ja jednak liczę na Wojtka Nowickiego. On uzyskał najlepszy wynik w kwalifikacjach i będzie walczył o medal. Czy o złoto? Ostatnio ląduje na 3 miejscu podium więc dlaczego nie... Tym bardziej, że nie będzie Pawła... Możemy być świadkami niezłej historii jak Nowicki wygra konkurs rzutu młotem i pomści kolegę. Paweł nie wytrzymał tego, ale przecież przed nami epicki ćwierćfinał siatkarzy z Amerykanami. Czas na przełamanie klątwy...

   I cóż. Przyjechali po złoto jako mistrzowie świata, a wyjadą z niczym. Czwarty z rzędu przegrany ćwierćfinał na Igrzyskach. Podobna w sumie historia jak z Pawłem. Jeszcze coś mi się nasunęło. Już pisałem, że panie są górą w Rio i zdobyły już 5 medali, a panowie zawodzą. I dziś to się potwierdziło. Na dodatek i Kszczot i Fajdek i kilku siatkarzy mają brody. Hm. Może trzeba ładnie się golić jak Amerykanie. Nie wiem. Tak czy owak brodacze, którzy mieli przywieźć 3 medale wracają z niczym. Chyba się jutro ogolę. To widocznie pecha przynosi:)) Co można napisać o tym spotkaniu? Nie chciałem bardzo, żeby trafili na USA, ale los tak to skojarzył. I na co zdała się super forma z meczów grupowych? Na nic, bo najważniejszy jest ćwierćfinał na Igrzyskach. Mecze grupowe nie mają znaczenia. Włosi sobie rozbili Iran, Rosjanie Kanadę i pewnie Brazylia też się upora z Argentyną. Nasi trafili najgorzej myślę jak można było. Na rozpędzonych Amerykanów. Pierwszy set wyrównany, ale w końcówce lepsi nieznacznie Jankesi. Ok. Nic się nie stało. Gramy dalej. W drugim wszystko pod kontrolą. 5 punktów przewagi nawet i wszedł na zagrywkę facet, który nas załatwił w drugim secie. Dzięki jego zagrywkom Amerykanie doszli Polaków. Błąd sędziego w końcówce przy obronie Zatorskiego i znów przegrany set. Czekałem aż nasi nacisną ich. Oni mieli kompletny luz. Świetnie zagrywali w przeciwieństwie do naszych asów. W trzecim secie zaczęło z naszych uchodzić powietrze. Bartek mówił, że byli odporni psychicznie i walczyli, ale ja miałem wrażenie, że siedli w trzecim secie. Zresztą Amerykanom wychodziło wszystko, a Kurek przestał trafiać w ataku. Na zagrywce też pudłował i cóż. Gładkie 3:0. Pewnie nawet Amerykanie na to nie liczyli. Ja się nastawiałem na jakieś 5 setów epickiego meczu, a potem już otwarta droga do medalu albo do finału. Ciężko ich dziś było ugryźć. Kibice siatkówki przeżyli na pewno duży dramat. I co dalej? Po takich traumach dziś patrzeć jak Chorwaci leją piłkarzy ręcznych? Sceptycznie podchodziłem do tego spotkania. Tylko 2 zwycięstwa z Chorwacją w historii. Lecz ostatnie w ważnym momencie, bo w ćwierćfinale MŚ w Katarze. Potem na ME było ladnie w Krakowie. To był kataklizm, ale nasi ręczni nie z takich opresji wychodzili. Przyzwyczaili kibiców, że zawsze trzeba w nich wierzyć choćby nie wiadomo co. Czy wierzyłem? Pamiętałem jak Dujszebajew powiedział, że szykuje formę chłopaków na 6 mecz. I trafił... Teraz może mówić, że miał rację i wypaliło. W grupie to wyglądało naprawdę fatalnie. Przykro się czasem to oglądało. Przestoje, chaos, brak pomysłu, słaba obrona, bramkarze nic nie bronią, zero wiary. Tłumaczenia po spotkaniach. Przecież dla Gladiatorów to była ostatnia szansa dziś na olimpijski sukces. Dla braci Jureckich, Bieleckiego, Krzysia Lijewskiego, Sławka Szmala. Pisałem, że to najstarsza drużyna na turnieju i ta kadra przechodzi zmianę pokoleniową. Oni musieli dzisiaj dać z siebie maxa bez względu na wszystko. Zatrzeć te spotkania grupowe w głowie, bo kto to będzie pamiętał po latach. Na tych Igrzyskach np. Holenderki zajęły 4 miejsce w grupie i są w półfinale już, podobnie Serbki w koszykówce czy Chinki w siatkówce. A więc dlaczego nie nasi szczypiorniści? Co z tego, że Chorwaci nas zlali w Krakowie, co z tego, że pokonali i Francuzów i Duńczyków w grupie. Do tej pory nie wiem jak oni to zrobili dziś. Kolejny raz w historii Gladiatorzy pokazali walkę do końca. Kolejne spotkanie, które zapisze się w historii. Genialna pierwsza połowa. Przecierałem oczy ze zdumienia. Był pomysł na grę, niezła obrona, bramka za bramkę, czyste pozycje, mało strat. Fajne rozegranie i do bramki jeszcze wszedł bohater narodowy Piotrek Wyszomirski. Pozazdrościł Sławkowi wielkich spotkań i on dziś wygrał dla nas mecz. 15 obron. Zamurował bramkę. W pierwszej połowie szalał w ataku Lijewski z Bieleckim, a w drugiej to już był koncert jednookiego Karola. To sie zgadza. Należy się temu facetowi pomnik. On ma pewnie dobrze wykształcone 3 oko Horusa i ono mu pomaga, bo nie wytłumaczę tego inaczej. To jest wielka postać polskiego sportu i wzór do naśladowania. Oby przełamał inną klątwę jak już piszę o tym. Klątwa chorążego, bo przecież nadal medalu może nie być. Uważam, że te 3 zespoły w półfinałach są silniejsze, ale Duńczycy pewnie widzieli co robił Karol i Piotrek. Czy to powtórzą to nie wiem, bo nic 2 razy się nie zdarza, ale konia z rzędem temu kto by się spodziewał dziś wygranej z Chorwacją. Zagrało wszystko, Piotrek odbijał więcej niż mógł, Karol rzucał skąd chciał i dziurawił siatkę w bramce. Takie emocje na koniec dnia w Rio. Piękne chwile. Dokonali tego o czym marzyli i wierzyli w to. Dla siebie. Zasługiwali na ten półfinał przyjeżdżając na turniej, ale przecież szło to wszystko tak dramatycznie fatalnie. I dziś odrodzenie... Jakie to piękne jest. Fajdek sfajdaczył, siatkarze dali ciała, a skazywani na pożarcie Gladiatorzy wygrywają. Można wygrać spotkanie dwoma zawodnikami w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich? Pewnie, że tak. Musisz mieć jednego co broni, a drugiego co rzuca:)) Brawo Panowie. Duży kamień Wam z serducha spadł i walczcie dalej. Z Duńczykami przegrywamy ostatnio, ale wszystko się może zdarzyć. Znów nie wierzę, ale może to i lepiej. Uważam, że Chorwaci byli mocniejszą drużyną, ale mocniejsi też przegrywają w ciekawych okolicznościach. Zapamiętam z tego spotkania jak spokojny Wyszomirski, nieśmiały chłopak uderza po kolejnej obronie z całych sił w swoją bramkę pokazując moc i dając przekaz Chorwatom, że ta piłka już tu nie wpadnie za często póki ja tu stoję i jej bronię. Potrzebowaliśmy Ciebie dziś Piotrek i historia olimpijska pisze się dalej. Zimny Karol po żadnej bramce się nie uśmiechnął. Przecież to normalne. Wyskakuję, rzucam, trafiam. Czym się tu podniecać:)) I wygrali bez Michała Jureckiego, a przecież Misiek to opoka tej reprezentacji. Uff... Tyle emocji o 3 w nocy. Dzięki Panowie i powodzenia za 2 dni też o 2 w nocy. Co zrobicie to zrobicie. Zostawicie na pewno serce na boisku i tylko tego oczekują. Tego co dzisiaj:)) Ten Talent czy jak mu tam Dujszebajew miał nosa... Przecież wygrał z Vive LM. To nie byle kto. Może i wygląda jak Mongoł, ale nie pomylił się dziś. I Legia blisko LM jest po 20 latach. Dundalk nie da rady w rewanżu. Będzie święto na Legii za tydzień. W końcu zagości elitarna LIga Mistrzów. WOW... Dzieje się dużo dobrego w tej naszej kopanej.

Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz